Zrzędzenie daruję sobie w tym tygodniu. W tym będą wierszowane przerywniki, więc dzisiaj, przy ładnej pogodzie, wierszyk :)
Zbieram srebrne okruchy
radości,
Kawałeczki rozbitego lustra,
Rozsypane dokoła na ziemi,
Zbieram zielone kamyki smutków,
Tych wielkich – gdy ktoś
odchodzi,
I tych małych – gdy więdną
kwiaty,
Układam z nich kolorową
mozaikę.
To moje życie, moja dusza,
Wypełniona blaskiem i
cieniem,
Trelami ptaków, szumem drzew,
Śpiewem fal i potęgą gór.
Czasem tu zaglądam,
Siadam na omszałym głazie
zadumy,
Zamykam oczy,
I trwam wsłuchana w melodię,
A myśli tańczą radośnie,
Wirując na kolorowej mozaice…

O jakie to ładne... Trzy razy przeczytałam z wrażenia. Takie nostalgiczne i głębokie. Kasiu, można Cię odkrywać codziennie na nowo. Stare, wyświechtane powiedzenie, ale najlepiej oddaje Twój talent.
OdpowiedzUsuńA grand opening już zaliczyłam ;)
OdpowiedzUsuńŚlicznie dziękuję za opening w imieniu ;)
OdpowiedzUsuńMiło że starocie się podobają... Kiedy spisuję wierszyk nigdy nie zastanawiam się nad głębią, po prosty piszę co się tam uroi... A teraz lecę się zagłębić w gary :D
Do wieczora, kochani :)
Wydaje mi się, że jakbyś się nad tą głębią zastanawiała, to byś ją spłyciła. Twoja głębia jest taka serduszkowa :)
OdpowiedzUsuńTylko nie utoń w tych garach ;)
I ja ślicznie dziękuję za opening i marketing ;) Coś o tej głębi bym napisał, tak że niby w temacie jestem...Ale od kilku minut wpatruję się w monitor i nic :)
OdpowiedzUsuńJssssusie... dobrze że to przeczytałam teraz z wieczora a nie przy porannej kawie bo jak nic, znów oplułabym sobie kawą monitor :D Spać idź, bo oślepniesz :D
Usuń