Lubię miękką ciszę
samotności,
Lubię nocy harfę srebrną,
Gdy gra na liściach śpiących,
Melodii materię tkając
zwiewną.
Lubię dzwoneczki kropel rosy
Na leśnej pajęczyny niciach
I w blasku słońca mrużyć oczy
I spijać miodowe krople
życia.
Lubię na granatowym niebie
Księżyc jak ja samotny
W gwiazdach poszukuje siebie,
Odległy, cichy, blady,
chłodny.
Lubię aksamit świtu jasny
I łąki atłasową zieleń,
Wiatru jedwab we włosach własnych
I barw motylich mnogość
wcieleń.
Lubię zachodów czerwień
ogniozłotą,
Lubię śpiew morskich fal
perlisty
I oczu smutkiem zadumanych
słotę
I uśmiech w grzywach chmur
złocistych.
Lubię zanurzyć się w mgłę
życia,
W strumieniu ciszy stopy
schłodzić
I myśli z niego dłońmi
czerpać
I z gniewem własnym się
pogodzić.
Kołysać się w hamaku czasu,
Zasłuchać w świerszczy letnie
granie,
Wypełnić duszę wonią lasu,
Wzrok okryć snem oczarowania.