WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

24.02.2018

Ukryci cz.8

Szybkie info: będą dodawane na blogu "Dzieci Żywiołów". Być może bywają tu jeszcze osoby, które miały okazję poznać ten tytuł. A kto nie miał okazji wcześniej dostanie ją niebawem. Opowieść przeszła korektę, została odrobinę odświeżona i wystartuje w Wielkanoc. Czy będzie to niedziela czy poniedziałek świąteczny, jeszcze nie wiem, ale nastawiam się raczej na poniedziałek. W przypadku DŻ nie przewiduję raczej żadnych przesunięć i zawiasów, ponieważ jest to gotowiec i pozostaje go jedynie podzielić na odcinki.

I żeby już nie przedłużać wrzutka na miesiąc luty...


poprzedni fragment




     Szamani czekali zebrani na obszernym placu, na którym gromadzili się wodzowie i reszta w czasie ważnych narad. Kiedyś były to głównie narady dotyczące toczących się wojen, planowanych sojuszy. Właściwie wszystkie w jakiś sposób obracały się wokół walki i oręża. Aż one odeszły i nie mieliśmy już powodów do walki. Nagle przestały istnieć cele, nie było kogo chronić ani czego zdobywać. Życie przestało mieć sens, a żyliśmy, na przekór wszystkiemu i wbrew sobie.
     Usiadłem na centralnym miejscu, przy totemie, na kamieniu okrytym skórą bydlęcą skórą. Dwaj towarzysze zarzucili mi, jak płaszcz na ramiona skórę dzikiego bawoła. Jej futro było białe i wyprawiono ją wraz z częścią czaszki, którą teraz nałożyłem na głowę. Skóra była stara, bardzo stara, a duch dawnego dzikiego zwierzęcia nadal w niej mieszkał. Czułem jego moc wokół siebie.
     Polowaliśmy na dzikie bawoły, dla mięsa i skór. Ale one zniknęły wraz z kobietami. Niegdyś powracały każdej wiosny na nasze równiny ogromnymi stadami pasły się całe lato, by jesienią odejść ku znanym tylko im krainom. Nie widzieliśmy żadnego od setek lat.
     Teraz najczęściej używaliśmy skór bydlęcych. Tak, nauczyliśmy się hodować bydło. Nie mieliśmy wyjścia, bo skóry i mięso się zużywają, i potrzebowaliśmy ich stałych źródeł. Tak wiele się zmieniło, tak wiele. I tylko zmiana, której pragnęliśmy najbardziej wciąż nie chciała nadejść.

30.01.2018

Ukryci cz.7

Najwyższa pora na inaugurację Nowego Roku, albo raczej ostatni dzwonek, bo w sumie kończy się nam styczeń ;). Jakieś postanowienia noworoczne? Moje... A były, były, a jakże. Jedno, którego mimo wszystko mam nadzieję uda się dotrzymać: żeby na blogu nie było "pustych miesięcy" - w sensie takich, w których byłaby totalna posucha i nie pojawiłoby się żywcem nic konkretnego. Miniony rok nie był pod tym względem najtragiczniejszy, ale tylko wtedy jeślibym sobie liczyła średnią, w praktyce różnie to bywało. W tym, liczę że uda mi się uzyskać pozytywny wynik w praktyce a nie tylko w średniej. Trzymam w każdym razie za te plany kciuki, każde wsparcie z Waszej strony mile widziane :)
To tyle ględzenia na dziś a teraz do brzegu... Dziś danie z Rigela...


poprzedni fragment



     Co to, to nie! Mowy nie ma! Byłem tu pierwszy! A nawet jeśli nie byłem...
     I tak nie miałem zamiaru oddać pierwszeństwa Bruxas. Zapewne przez dłuższą chwilę, podobnie jak ja czaiła się w cieniu, obserwując Ofiarę. Miałem to gdzieś, dziewczyna, zwłaszcza z takimi talentami, nie mogła dostać się w ręce kogoś, kto ją po prostu ukatrupi. Byłoby to karygodne marnotrawstwo. Poza tym obudził się we mnie instynkt rywalizacji i nawet jeśli zwycięstwo ostatecznie nie mnie miało przynieść nagrodę, to i tak chciałem wygrać.

     Bruxas już przystąpiła do działania. Uwięziła spojrzenie Ofiary, przykuwając ją do ziemi, mrożąc w bezruchu. Jej ogon poruszał się miękkimi ruchami na boki. Wyczuwałem jednak w niej napięcie. W żyłach już krążyła adrenalina. Zapewne podniecała ją wizja tego, co za kilka chwil będzie mogła wyczyniać z Ofiarą. Była na niej całkowicie skupiona i tak pewna swego, że wciąż nie zauważyła mojej obecności. Zbliżała się do człowieka krok po kroku i już zdawało się, że wystarczy jej sięgnąć, gdy dziewczyna niespodziewanie uwolniła się od jej uroku. Cofnęła się, ku mojemu zaskoczeniu, bo raczej należało się spodziewać, że naturalną reakcją będzie zwrot na pięcie i jakaś desperacka próba ucieczki. A ona jedynie się cofała, nie spuszczając wzroku z zagrożenia. To było i odważne, i rozsądniejsze zachowanie niż odwrócenie się do Bruxas plecami i nie powiem, zaimponowała mi tym, nawet jeśli dalej pozostawała bez szans. Szczególnie, że właśnie zatrzymało ją drzewo, do którego przylgnęła plecami, jakby chciała w nie wrosnąć i zniknąć Bruxas z oczu. Z pewnością chciałaby, ale przecież żaden człowiek nie posiadł nigdy podobnych zdolności, nawet jeśli spoczywało na nim błogosławieństwo.

24.11.2017

Czy leci z nami pilot?

Kochani, u mnie znów przerwa, tym razem spowodowana awarią sprzętu. Tak, drodzy moi, zajeździłam kolejnego kompa w swoim życiu, czwartego już. Na moje szczęście podobno da się go reanimować, bo w przeciwnym razie to tylko smuteczek.

Kiedy będzie następny działek, nie wiem. Dzisiaj rano mnie zestresowano informacją o formacie dysku, ale zanim zdążyłam zacząć rwać kłaki z głowy, specmajster doprecyzował, że dopiero ma tę destrukcyjną czynność w planie. Zastrzegłam więc, żeby się nie ważył tykać dysku, póki nie odzyskam plików.

Tak że ten... no, do kiedyś tam. Mam nadzieję, że to "kiedyś tam" nie potrwa zbyt długo :).