WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

13.05.2014

Konstruktywnie (16+)

     Dlaczego 16+? Bo będę kląć jak szewc. Bo nie cierpię głupoty, a głupotą mnie poczęstowano. Bo przełknę krytykę, ale debilizmu nie potrafię...
     Publikuję „Dzieci Żywiołów” także na portalu literackim. Publikuję we fragmentach, w miarę jak piszę. Każdy publikowany fragment jest otagowany: „powieść”, „przygodowe”, „fantasy”. Publikuję tam dla konstruktywnej krytyki. Wiem jak piszę, znam swoje możliwości i ograniczenia. Wiem też, że nie każdemu musi się moje pisanie podobać. Niech mi ktoś jednak wyjaśni... Jaki cel ma posadzenie, pod wyrwanym ze środka powieści fragmentem, takiego komentarza:
     „Kapłanki, żywioły, magia - typowo świat fantastyczny. Dużo występujących tu postaci wpływa na ogólny odbiór opowiadania/powieści. Miejscami tempo akcji wydaje mi się zbyt powolne, nie przepadam za fragmentami, które niczego nie wnoszą do całości. Nie lubię również wątków miłosnych, chociaż tutaj wystąpił bardziej erotyczny o niezbyt dobrym zakończeniu dla bohaterów, co akurat pozytywnie mnie zaskoczyło.
 Napisane w dobrym stylu, widać, że poświecono dużo czasu nad tekstem.”
     I jeszcze nazywanie tego „recenzją”?

     Cytowana „recenzja” dotyczy jednej i tylko jednej z 19 opublikowanych części powieści. O pozostałe fragmenty „recenzent” nawet się nie potknął.  Skąd wiem, że nie? Bo jeśli na wstępie odkrywczo stwierdza „typowo świat fantastyczny” to mam pewność, że nawet o tagi się potknął, chociaż  każdy publikowany fragment jest nimi opatrzony.
     Zabiera się taki tuman (nie napiszę krytyk, bo na miano krytyka, to sobie trzeba zasłużyć), za pisanie recenzji, nie wiedząc nawet czy przeczytał opowiadanie, czy powieść. No, bo jeśli w komentarzu pisze „opowiadanie/powieść” to najwyraźniej nie wie, co czytał. Ręce opadają.
     Kolejny przejaw niedorozwoju zwojów: „nie przepadam za fragmentami, które niczego nie wnoszą do całości”. Zważywszy, że całości nie zna, to nie bardzo wiem, o co takiemu chodzi. Że niby co? Fragmenty we fragmencie mu nic nie wnoszą? Czy może przeczytany fragment nic mu nie wniósł do czegoś, czego nie zna i o czym pojęcia zielonego nie ma?
      „Nie lubię również wątków miłosnych, chociaż tutaj wystąpił bardziej erotyczny o niezbyt dobrym zakończeniu dla bohaterów, co akurat pozytywnie mnie zaskoczyło” – och, super, wzruszyłam się normalnie. Tyle że jakby się umiało czytać ze zrozumieniem, to by się wiedziało, że póki co wątek się jeszcze nie zakończył.
     „Napisane w dobrym stylu, widać, że poświecono dużo czasu nad tekstem.” – Rozpłakałabym się ze szczęścia, że jednak coś mi się udało. Rozpłakałabym się, gdyby cieć, który wziął się za krytykę, poświęcił na zapoznanie się z tekstem i wytknięcie faktycznych mankamentów, ilość czasu adekwatną do tej, jaką ja i wykonujące korektę osoby poświęciliśmy, żeby ten tekst tak właśnie wyglądał. A nie poświęcił.
     W ubliżający naszej pracy sposób (nie tylko ja poświęcam temu tekstowi swój czas i energię), wykorzystał ów fragment jedynie dla podbicia sobie puli punktowej, pisząc kilka gównianych zdań, z których dla mnie, jako autora, kompletnie nic nie wynika. Bo szczerze mówiąc, gówno mnie obchodzi, co lubi jakiś patałach, a czego nie... Tymczasem z całości tej, pożal się boże recenzji, tylko tego się dowiedziałam.
     Ta wybitna krytyka dotyczyła fragmentu „Powietrza” – podrozdziały od 23 do 26.
Moja odpowiedź na tę wnikliwą analizę tekstu „opowiadania/ powieści”:
     ”Z recenzji to chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej poza tym, co  lubisz, a czego nie. Twoje „lubię”, „nie lubię”  w ogóle mnie nie interesuje.
Chętnie podziękowałabym za przyzwoitą krytykę. Ta tutaj, służy wyłącznie nabijaniu punktów i w tym kontekście nie widzę powodu, żeby dziękować komuś za olanie mojej i nie tylko mojej pracy, i poświęconego tekstowi czasu.”
     I niech mu/jej (w dupie mam interesować się kim jest, nawet na profil nie zamierzam zaglądać, może sobie być nawet kobietą z brodą, mam to głęboko) ziemia lekką będzie...

     A tak poza tym, to znalazłam odpowiedni obrazek :D

     Wkurzona Na Maksa 

13 komentarzy:

  1. Szczerze, Kami? Nie wiem o co Ci chodzi :p Dostałaś pozytywną opinię i ocenę, a że nie jest to prawdziwa recenzja? Wiesz, że życzę Ci takich z całego serca, gdy już papierowe wersje Twoich powieści będą się rozchodzić jak ciepłe bułeczki, ale teraz... tak się rozsierdzić na krótką notkę na portalu literackim? Chodź, Małpek Cię przytuli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Małpeczku kochany, właśnie o to chodzi, że to żadna opinia. I zawsze i wszędzie uczciwie informuję, że jestem pieniacz, a szczególnie piany dostaję na głupotę. A ten komentarz... Pewnie jakby w nim brakło limitu znaków do akceptacji, to dowiedziałbym się jeszcze, czy cep lubi truskawki i stringi. Przespałam się i trochę mi już przeszło ;) Ale tylko trochę :D

      Usuń
  2. Kajjcia, dzisiaj Ty ODDYCHAJ :)
    Po pierwsze fragmenty, które nic nie wnoszą do fabuły budują tło powieści. Jak ich nie lubi znaczy, że za bardzo o nic się nie potyka. Co najwyżej plakaty na ulicy czyta. Tam są same konkrety.
    Po drugie ja po prostu kocham tumanów, którzy się pocą, żeby mądre zdanie złożyć. Trza wystosować delikwentowi definicję recenzji. Daję głowę, że pisał/ła to z godzinę :D Nie lubi wątków miłosnych, to strasznie szkoda, bo w powieści są aż cztery. Szkoda, że tylko ten erotyczny zauważył/ła :D
    Ja miałam taką czytelniczkę, która również udawała nieziemsko mądrą, pisała mi iście profesorskie "recenzje" każdego rozdziału. Piała z zachwytów itd. Jak wyczaiła, że z Game nie mam zamiaru robić erotyka, to nagle jej wszystko zaczęło przeszkadzać. I ryczałam ze śmiechu jak mi dosoliła, że Kate jest moją najbardziej niespójną bohaterką. Napisałam jej wtedy, że może jak dupę pokaże to się zespoi, ale wykasowałam to ostatecznie i olałam. Teraz tylko od czasu do czasu wyskakuje z "O! Pierwsza jestem!". I na tym się zamyka jej aktywność.
    Wariatów nie brakuje i trzeba się z nich śmiać, albo współczuć. Znasz swoją wartość, ja znam Twoją wartość i wszyscy tutaj ją znają. A jak będziesz miała jeszcze takie recenzje to dawaj je na bloga, pośmiejemy się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikki, ktoś czyta mój tekst i ma prawo mu się nie podobać co piszę, jak piszę i o czym piszę. I ma prawo krytykować. Tymczasem poinformowano mnie, że piszę fantastykę, z wątkiem erotycznym. No, boszszsz... Jestem mega wdzięczna, sama nigdy wżyciu bym nie na to nie wpadła. Bo przecież to normalne, że autor nie ma pojęcia, co pisze i trza go w temacie doinformować.
      Można sobie pisać o dupie Maryni w komentarzu na blogu, ale jak się pisze reckę na portalu, to sorry. Ten tekst to półtora roku mojej pracy. I jeśli ktoś w jego kontekście charka mi w twarz gównem, nazywając je recenzją, to ja mam prawo się wkurzyć. Nikogo nie zmuszam, nie lubi, to niech nie czyta. Ale chce krytykować, to niech zwróci uwagę co przeczytał, a nie pisze mi „opowiadania/powieści”. Niech mnie debil nie uświadamia, co piszę, bo niedorozojem nie jestem. Wiem, powinnam to olać, ale tak już mam, że debilizm mnie wkurza i nic na to nie poradzę.

      Nie chodzi mi o to, żeby mnie ktokolwiek głaskał, chociaż przytulania, nie odmawiam, jak mój królik :). Po prostu musiałam wywalić swoją frustrację, a uznałam, że portal niekoniecznie jest na to odpowiednim miejscem. Za to blog, jak najbardziej :D

      Usuń
    2. Oj, przecież wiesz, że mnie też się zdarza nadmiar żółci wylać na blogu. To o dziwo bardzo pomaga. Jakbym sobie siadła z kimś na lajfie i to powiedziała, to by mi się tak dobrze nie zrobiło :) Po to mamy swoje podwórka, żeby było po naszemu :)

      Ale już się nie wkurzaj, bo debili nie brakuje. A ono pewnie i tak sobie myśli, że nie umiesz krytyki przyjąć :D Zawsze jak mi ktoś wystosuje negatywa z którym się nie zgadzam, to się waham przed napisaniem tego, żeby sobie właśnie tak nie pomyślał. Bo ja kocham krytykę, ale na takiej zasadzie jak Ty. Mądrej. Właściwie to mi jej trochę brakuje. A jak mi "ktoś" pisze, że Spicy jest boskie, Windy nudne i nie da się dobrnąć do końca, a Game to już w ogóle po pierwszym rozdziale odpada, no to za mądry ten ktoś niestety nie jest :) Bo ja jestem stosunkowo obiektywna względem swoich historii i swoje wiem.
      Na takie stresy się wystawiamy nie pisząc do szuflady. Dlatego idź sobie do tych swoich urzędów załatwiać sprawy i dopiero tam poczujesz wściekłość :D

      Usuń
  3. Fragmenty zawsze coś wnoszą... Chociażby atmosferę, która u ciebie jest super. Chylę czoła przed twórczynią powieści(; a tamtego '' recenzenta'' moźna na pal wbić zamiast Melty, który jakoś podejrznie szybko znikł. Oj, coś podejrzewam, że to jeszcze nie koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Meltą, to znaczy(;

      Usuń
    2. Jak się wyrwie ze środka książki która ma ponad 350 stron 10 kartek, to nie ma bata. Będzie mnóstwo fragmentów, które zdadzą się zbędne i bez sensu. Natomiast w kontekście całości nie ma takich fragmentów, Narracja zawsze, albo coś wyjaśnia, albo sygnalizuje, narracja to opisy: emocji, lokacji, osób, budynków wnętrz itp., itd., w tekście epickim takie elementy są bezwzględnym wymogiem. Podsumowując: w opowiadaniu lub powieści nie ma fragmentów NIC nie wnoszących do fabuły, chyba że ktoś nie umie czytać. Nie będę głupka wbijać na pal, żal mi pala, żebym mu takie świństwo robiła (palowi znaczy) ;)

      Co do "Yave"... cierpliwości :)

      Usuń
  4. A propos "recęzentuf"' ( tak, mniej więcej tej klasy jak poprawność zapisu tego wyrazu :p)
    mogłabyś dodać stronę / wpis Dla Recenzentów albo...poradnik komentatora (czy jak jeszcze) Mogłabyś przypomnieć jak powinno się pisać recenzje albo, co ty chciałabyś widzieć w takich komentarzach.
    Proponowałabym dodać, jako stronę, żeby było stale na widoku :p
    Jeśli brakuje miejsca w pasku, daj zamiast działu kontakt, a adres dodaj pod formularzem (jakby ktoś nie lubił formularzy niech pisze bezpośrednio). Howk ;)
    Karo
    I wywal CAPTCHA jak możesz, bo jest dość irytujący :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Na blogu niech sobie każdy pisze komenty jakie chce. Od tego jest blog i taki komentarz tutaj nie ruszyłby mnie w żaden sposób, ale na portalu, gdzie podstawą komentarza ma być recenzja, takie coś mnie wk***ło na maksa. Nie wie co ma napisać to niech wsadzi pysk w kubeł i siedzi cicho.
    Karo, nie wiem o co chodzi z tym capchem? O capsla chodzi? Ale we wpisie chyba nie ma nic capslem...

    OdpowiedzUsuń
  6. To jes zabezpieczenie przed botami, czyli te ciągi liter/cyfr, które losuje do wpisania po napisaniu wiadomości.
    Chociaż z drugiej strony, jak to wywalisz możesz mieć dużo spamu reklamowego typu odwiedź stronę xyz wrzucanego przez roboty spamujące. W sumie trzeba by sprawdzić na ile ta zapora jest skuteczna, a na ile tylko drażniąca :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaaa to :D zaraz wywalę, bo mnie np. u Małpka też w to wkurza. Wywalę i zobaczymy, czy faktycznie taki będzie skutek. Ogólnie wiele komentarzy u mnie nie pojawia, to może jakoś ogarnę, a jak nie to do się do tego wróci ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze :). Na pytania dotyczące bohaterów i fabuły zawsze odpowiadam.