WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

22.08.2017

15 godzin... cz.30

Tak sobie popatrzyłam na datę publikacji poprzedniego posta... O rany, najwyższy czas pozrywać pajęczyny, wykarczować mchy, paprocie i łopatą odgarnąć kurz...
Wiem, ja wiem Kochani, że wystawiam Waszą cierpliwość na ogromną próbę, nie chcę się tłumaczyć, bo i tak każde tłumaczenie wybrzmi banalnie i głupio. Po prostu jest jak jest. Wszystkim, którzy nie tracą we mnie wiary i wciąż tu zaglądają, serdecznie dziękuję. Mogę jedynie życzyć Wam i sobie samej, by było lepiej :)
Informacyjnie powiem tylko, że wreszcie uporałam się (z pomocą życzliwej osoby) z ogarnięciem korekty do "Dzieci Żywiołów". Nadchodzący kwartał zdecyduje jakie będą ich dalsze losy.

Dzisiaj zapraszam na kontynuację "15 godzin..."



***
     Odzwyczaiła się o miasta, jego wielojęzycznego harmideru i wszechobecnego tłoku. Czuła się tu obco, dusiła się, ale w takim miejscu najłatwiej było się „zgubić”. Ludzie mijali się nawzajem skupieni na swoich sprawach, nie interesowali się tym kto przechodzi obok. Co zaskoczyło ją najbardziej w tej wielobarwnej mieszaninie nie brakowało yennich. I na nich też mało kto zwracał uwagę, aczkolwiek nie dało się nie zauważyć, że wokół nich było znacznie więcej przestrzeni. Jakby ludzie ich omijali, starając się nie zbliżać bardziej niż było to konieczne, a niejednokrotnie rzucane ku nim ukradkowe spojrzenia były raczej niechętne, czasem wręcz wrogie. Jednak nikt jawnie nie okazywał agresji. Anna odruchowo w każdym obcym obliczu szukała rysów Odda. Nawet jeśli nie miało to większego sensu nie potrafiła się powstrzymać. Bardzo chciała wierzyć, że przeżył, niepewność wysysała z niej siły. Może powinna spróbować go znaleźć albo chociaż dowiedzieć się co się z nim stało? Tylko od czego miałaby zacząć?
     Mała Ania obudziła się, zaczęła wiercić w nosidełku na jej piersi i pomrukiwać. Pewnie była już głodna a przy tym nie lubiła, gdy Anna ubierając ją do wyjścia krępowała jej jedną parę rączek ubrankami. Niestety, to co można było nabyć w sklepach nie było szyte dla yennijskich dzieci. No i tak było bezpieczniej. Tak nikt nawet nie zatrzymywał spojrzenia na kobiecie z dzieciakiem, jednej z wielu.