WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

13.04.2014

Plaster miodu


Wedle życzenia i zgodnie z obietnicą... plaster miodu na połamane serca fanek Dellana :p. Mnie po tym zemdliło na tyle, że zrezygnowałam z takiego endu :p. Ale chcecie, znajcie moje miętkie(sic!) serce i proszę bardzo, nasłodźcie się :D

(zakończenie z HAPPY endem, które się nie doczekało i nie znalazło się w tekście finalnym :P)

"Słony wiatr" - e-book można nabyć na stronie wydawnicwa:


     Dellan biegł plażą, bez wytchnienia, póki nie poczuł ostrego bólu w płucach. Zatrzymał się na chwilę, by wyrównać oddech. Wyspa jest niewielka, ona musi gdzieś tu być. Nie może pływać, nie mogła, więc jej opuścić. Rozejrzał się. Zaczynało się powoli ściemniać, a plaża ciągnąca się po horyzont, była pusta...

     Jeżeli coś jej się stanie, Loannar nigdy mi nie daruje. A co tam Loannar, ja sobie nie daruję...! Ruszył dalej biegiem.

     Serce omal nie wyskoczyło mu z piersi, gdy wreszcie w oddali zauważył w malutkiej zatoczce jasną postać na tle ciemnego morza. Stała w wodzie sięgającej powyżej kolan, twarzą zwrócona w kierunku oceanu, a drobne fale łagodnie obmywały jej uda. Podszedł i bez słowa mocno przygarnął ją do siebie. Objęła go ramionami i wtuliła się w niego z całej siły. Spod przymkniętych powiek spływały gorące łzy i mieszały się z potem perlącym się na jego piersi. Całował jej twarz, czoło, zapuchnięte od płaczu powieki, słone ślady na policzkach…
     Wziął w końcu na ręce i wyniósł z wody. Ostrożnie postawił na piasku. Splotła ramiona na jego szyi, wsuwając palce we włosy trytona. Przycisnął usta do ust, całując żarliwie, głęboko i zachłannie. Rozwiązał cienki sarong i rzucił na piasek. Badał dotykiem każdy skrawek jej ciała, jakby chciał się upewnić, że na pewno jest cała i zdrowa, że nic się jej nie stało. Jego usta i dłonie przesuwały się w dół po szyi, między piersiami, coraz niżej... Opadł na kolana i przytulił policzek do płaskiego brzucha Marike.
     – Moja najdroższa, perełeczko moja... – szeptał. – Wybaczysz mi?
     Osunęła się i uklękła przy nim. Ujęła jego twarz drobnymi dłońmi i uśmiechnęła się przez łzy.
     – Już wybaczyłam.
     Chwycił jej obie dłonie i splótł ich palce ze sobą.
     – Wiesz, co to znaczy, prawda?
     – Ja... nie mogę pływać, wiesz przecież. – Zmieszała się lekko.
     – Wiem – uśmiechnął się – ale chcę ciebie tutaj, na stałym lądzie, teraz.
     – Dellanie, ale... Przecież... syrena i tryton... na lądzie. Tylko wtedy, jak na zawsze...
     – Tak, właśnie tak, Marike, na zawsze. Chcę ciebie na zawsze.
     – Czy to, dlatego, że jestem...? – zaczęła ostrożnie.
     Nie pozwolił jej dokończyć.
     – To dlatego, że cię kocham, perło moja i chciałbym cię bez względu na twój stan. Chciałem cię już wtedy zabrać na plażę, kiedy omal cię nie utopiłem. Myślałem, że oszaleję sądząc, że należysz do innego...
     – Nie wierzyłeś mi, a teraz wierzysz... Co się stało?
     – Mądrość pewnego starego trytona uświadomiła mi moją niewiedzę... – westchnął – później ci wyjaśnię... Powiedz, czy zgadzasz się być moja, należeć tylko do mnie?
     – Dellanie – zacisnęła splecione z jego palcami palce – zawsze byłam tylko twoja.

     Muskularne ramiona oplotły troskliwie dziewczynę, kiedy ostrożnie układał ją na rozgrzanym piasku. Jego własne ciało reagowało rozkosznym podnieceniem na dotyk małych dłoni. Smakował słonawą od morskiego powietrza skórę. Marike westchnęła głośno, prężąc ciało. Zacisnęła palce na jego biodrach i unosząc lekko swoje przylgnęła do jego lędźwi, poruszając się zmysłowo. Uniósł głowę, mrucząc z zadowolenia.
     – Marike, teraz cię chcę... w tej chwili...
     Otworzyła szeroko oczy. Oddychała szybko.
     – Tak... – szepnęła – tak...
     Całował ją, przyciskając do siebie. Potem delikatnie rozsunął kolanem jej uda...

     Zbliżenie na lądzie nigdy nie trwało tak długo jak w wodzie, ani nie było tak wyczerpujące, ale obojgu pozwalało na to, by trwająca ledwie chwilę rozkosz eksplodowała w końcu wszystkimi barwami tęczy.

     Odpoczywali po miłosnych uniesieniach, leżąc na plaży. Dellan wyciągnął się na plecach z Marike ułożoną na swojej piersi, bo sprawiało mu przyjemność czuć jej drobne ciało wtulone w siebie.
     – Stałaś w wodzie, kiedy cię znalazłem? Dlaczego? Chyba nie chciałaś pływać?
     – Chciałam...
     – Przecież...
     – Chciałam płynąć przed siebie, tak daleko i tak długo, jak długo starczy mi sił... Gdybyś nie przyszedł, popłynęłabym.
     – Więc gdybym znalazł cię trochę później...
     Podniosła głowę i spojrzała mu w oczy.
     – Nie wiedziałam, że mnie szukasz. Powiedziałeś przecież, że nie chcesz mnie widzieć. Nigdy. Gdybyś przyszedł później, nie znalazłbyś mnie, Dellanie... popłynęłabym.
Przewrócił ją na plecy, nakrywając sobą.
     – Jesteś szalona, przecież to by oznaczało...
     – Bez ciebie moje życie nie byłoby nic warte. Więc go nie chciałam...
     – Marike... moja mała, Marike. O mały włos... – szeptał tuląc w ramionach swój skarb – o mały włos... Ale teraz już nie będzie zdradliwych prądów, teraz przed nami tylko spokojne ciepłe morze, po kres naszych dni...

Amen.



I żyli sobie długo i szczęśliwie. I oczywiście wszystko to, o czym była mowa dalej się nie wydarzyło ;)
Tym miłym akcentem zakończymy sieciowy żywot „Słonego wiatru”. Teraz wędruje na leżak. Później... pożyjemy, zobaczymy. O dalszych jego losach poinformuję, gdy i jeżeli zapadną jakieś konkretne postanowienia w jego sprawie. Dziękuję wszystkim osobom, które przepłynęły ze mną przez wszelkie sztormy związane z pisaniem tej historii. Tym którzy zdecydowali się wyrazić swoje zdanie i tym, którzy podglądali w milczeniu losy Marike i pozostałych bohaterów.
I mam nadzieję, że mimo wszystko nie rozstajemy się z tą opowieścią na wieki wieków. W końcu zawsze mogę z nią tu przecież wrócić ;)



11 komentarzy:

  1. Bardzo Dziękuję :)
    pomimo słodyczy uwielbiam to zakończenie :)

    D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaach, ooooch i jeszcze raz AAAAAAAACH! I wcale mnie nie zemdliło :) Słodkie, kochane i cudowne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak na trzeźwo, po ochłonięciu, bardzo fajny ten nowy look :) Wiem już po SW, że szczególnie lubujesz się w nadmorskich klimatach, więc teraz jest tu jeszcze więcej Ciebie. I Salonik zniknął! Ale Galeria podoba mi się dużo bardziej! Do Saloniku szczerze powiedziawszy nie zaglądałam od mojej pierwszej wizyty u Ciebie. I też chętnie bym powiedziała, że nie znoszę i nie rozpowszechniam spamu, ale właśnie po nim tutaj trafiłam :) Więc na tym fakcie moje usta się zamykają :)

      Anonimie, pewnie, że każdy ma swoje gusta, ale ja tak strasznie liczyłam na Dellana, że nawet jakby po scenie ślubu Kajjka nasłała na nich jakieś wielkie tsunami i potopiła syreny, albo dolała jeszcze więcej lukru, to i tak by mi się podobało :D Byle zostali razem!

      Usuń
    2. Galeria jeszcze niekompletna, ale po świętach się uzupełni ;). Lubię morze, to już wiesz... No i tak jakoś bardziej mi klimatycznie do moich opowiastek pasuje, chociaż tylko jedna jest ściśle związana z morzem. Ale to być może na razie tylko jedna. To nie jest żadna obietnica ;)

      Usuń
  3. Jednak wolę mniej mdlące zakończenia :( za słodkie jak dla mnie :( ale każdy ma przecież swoje gusta! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiecie, ja tam lubię słodkie happy endy, ale jest małe ale... uwielbiam je jak czytam czyjeś teksty, a jak sama coś takiego wyskrobię to normalnie mam przesyt, niesmak i pokusę nie do odparcia żeby uderzyć jednak w jakiś melodramacik. SW nie wyszedł jakoś drastycznie melodramatyczny, bo ostatecznie wbrew moim morderczym ciągotom nikogo nie ukatrupiłam, a miałam zamiar i nie powiem kogo miałam na widelcu :p.
    Cieszę się na wszystkie poleczone serduszka ;). Jutro, najdalej we wtorek ściągam rzecz z sieci. "Plasterek" nam się zostanie na pamiątkę :).
    Do poczytania w innych bajkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To właśnie było to! Muszę powiedzieć, że dopiero teraz mogę zacząć normalną egzystencję. Szkoda tylko, że niedługo SW zniknie z sieci...

    OdpowiedzUsuń
  6. Będe ryczeć. Nie przeczytałam nawet Słony wiatr- Zatoka snów. Opowiadanie tak mnie zainspirowało że chyba w wolnym czasie napiszę coś o syrenach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siła wyższa ;), proszę trzymać kciuki, a będzie jeszcze okazja doczytać ;). Dla informacji... Dzieci Żywiołów skończą podobnie, jak SW kiedy je dopiszę do końca, więc korzystaj póki czas. Na pocieszenie dodam tylko, że pozostałe teksty nie są zagrożone usunięciem ;)

      Usuń
    2. Zauważyłam że na ExtraStory dodała pani wszystkie części oprócz tego mojego upragnionego. (Tak, musiałam to doczytać do końca) A tak w ogóle to dlaczego pani usuwa te opowiadania ?

      Usuń
    3. Na extrastory publikacja jest niepełna i już zgłoszona administratorowi do usunięcia. Stamtąd też wkrótce zniknie. Dlaczego? Wyjaśnienie wrzuciłam na fb :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze :). Na pytania dotyczące bohaterów i fabuły zawsze odpowiadam.