WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

24.04.2014

W sprawie ciszy...

     Moje dziewczyny kochane :D, obiecuję solennie nie zrzędzić już na milczących czytelników ;).
     Jeśli chodzi o długość tekstów... fakt, rzadko kiedy bywają krótkie. Tak już mam i nic nie poradzę, że nie umiem się szybko porzucić bohaterów, bo zwykle mnie samą ciekawi, co zrobią dalej, jak potoczą się ich losy już za kulisami i za magicznym słówkiem "koniec". Dlatego wybranie miejsca na wstawienie „końca” w tekście, wcale nie jest dla mnie łatwe.

     Doskonale też rozumiem, że ktoś zagląda i zabiera się za DŻ np. Jest tam kupa części do przewałkowania i zdaję sobie sprawę, że bez sensu byłoby oczekiwać, że pod każdym wpisem czytająca osoba będzie zostawiać słówko. Ale jak już dobrnie do końca to byłoby miło, żeby zostawiła ślad bodaj w postaci krótkiego: „nuuudne jak flaki z olejem”, albo „ok, mnie się podobało, może być”. Ale jak zaznaczyłam na wstępie, koniec z marudzeniem na ciszę.

     Idę łatać dziurę w Yave. Nie wiem czy się wyrobię na południe, jeśli nie, to dzisiaj złamię swoją własną zasadę i wrzucę nawet później ;).

     To mój osobisty, pożytek z istnienia tego bloga: połatam i powykańczam teksty, które od lat leżą sobie w folderze, niektóre jeszcze spaczkowane ze starych dysków, przy wymianie sprzętu na nowszy ;). Równocześnie staram się na bieżąco notować nowsze pomysły, żeby nie przepadły w czeluściach niepamięci. Ostatecznie wychodzi tak, że na bieżąco dłubię w kilku tekstach na raz. Zwykle zależy od nastroju, za który akurat się złapię. W ten sposób, choć trochę chaotycznie, posuwam się jednak do przodu, bo jak bym miała konsekwentnie trzymać się jednego od a do z... obawiam się, że wtedy wpisy ukazywałyby się max raz w miesiącu, a tego bym nie chciała.
     To po prostu jest tak, że w pewnym momencie czuję zmęczenie jedną historią i muszę łapać od niej oddech. W dodatku mózg pracuje znacznie szybciej niż palce. Nie nadążam z wklepywaniem w klawiaturę. Kiedyś pisałam wyłącznie na papierze, potem przepisywałam... Od jakiegoś czasu porzuciłam tradycyjne metody, bo mimo wszystko wklepywanie idzie szybciej niż pisanie ręczne, aczkolwiek od klepania wysiadają mi rączki. Nie jestem księgową, ale dopadła mnie choroba zawodowa księgowych ;/.

     Tymczasem jednak, póki nie wysiadły idę klepać ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze :). Na pytania dotyczące bohaterów i fabuły zawsze odpowiadam.