WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

10.08.2014

Koniec lata...

     Wiem, że jeszcze troszkę lata przed nami, ale ja zjechałam do domu. Troszkę wcześniej niż pierwotnie było w planie. Z różnych, nagle wynikłych, okoliczności zrezygnowałam z ostatniego etapu moich wakacji i jestem w domu. Na powitanie będzie wierszyk:

Koniec lata

Noc rozpuszcza włosy ciemne,
Dookoła cisza głucha,
A ja w tej bezdennej czerni
Srebrnych dzwonków marzeń słucham.

Jeszcze lato grania cykad
W czarną ciszę, garść rozrzuci,
A tu jesień tuż za progiem
Nostalgiczną piosnkę nuci.

I misternie cudnym haftem,
Jak cekiny drogocenne
Gwiazdy złote noc naszywa
Na jedwabnie niebo senne.


     Dzisiaj, wracając pociągiem, widziałam obrazek podobny do tego na fotce. Bociany zgromadzone na polu. Prawdopodobnie powoli zbierają się do odlotu, a to znak, że koniec lata mimo wszystko się zbliża.

     Już rozpakowałam walizę, a wtedy okazało się, że zostawiłam swój magiczny notesik, a w nim ręcznie spisane (długopis wypisałam jeden cały i drugiego połowę) notatki, między innymi zakończenie do "Jesiennego nokturnu". Nie mniej postanowiłam sobie, że to opowiadanie zostanie ukończone do końca wakacji i tak się stanie, nawet jeśli muszę tę końcówkę pisać raz jeszcze.
     Rzeczony notesik zawiera też spore fragmenty całkiem nowego tekstu. Mam już jednak obiecane, że notesik zostanie wysłany pocztą, więc prędzej czy później zapiski odzyskam :)
     Tymczasem rozpakowujemy walizy :)







3 komentarze:

  1. Oj, Kajjka, ale mnie w nastrój wprowadziłaś tym wierszem...
    Wczoraj moczyłam cztery litery w morzu, a dzisiaj czytam, że jesień za progiem. Masz rację. Też odliczam już dni do końca urlopu. Bawię się bosko, ale nie ma to jak w domu :)
    Też skrobałam po notesie, bo mąż mnie ochrzanił jak chciałam laptopa na plażę zabrać. Nie dał się przekonać, że go nie utopię, ani nie zasypię. Jestem niepoprawna, bo powinnam odpocząć, ale co zrobić z tymi wszystkimi myślami? Szkoda, żeby pouciekały! W każdym razie w piątek pakuję walizy i wracam do swojej cudownej monotonii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, słuchaj męża ;) na plaży się plażuje a nie pracuje. Ja ciągle jeszcze szukam rozumu i porządku po powrocie. Ale chwila nieuwagi i wpadnę w swój stały rytm :)

      Usuń
    2. Ależ ja broń Boże pracy nie tykam! Urlop to urlop. Tylko popisuję, kiedy mogę :D

      Usuń

Dziękuję za komentarze :). Na pytania dotyczące bohaterów i fabuły zawsze odpowiadam.