Przykro
mi (a może i nie), ale złośliwa małpa mi się włączyła… Mam jakieś wyjątkowe
szczęście do idiotów, a wczoraj trafiła mi się idiotdziewoja na fb. Zgłosiła się z fochem odnośnie blokady
kopiowania treści bloga.
Informuję
więc wszystkich, którzy mają z tym problem: blokada jest i będzie. Dlaczego?
A
dlatego…
Pod
nagłówkiem wisi sobie na czerwono, prosty i jasny komunikat: wszystkie teksty opublikowane na blogu są
moją własnością i NA ICH KOPIOWANIE
I WYKORZYSTYWANIE MUSISZ, CZŁOWIEKU, UZYSKAĆ MOJĄ ZGODĘ. Jeśli jej nie masz,
to kradniesz, bez względu na to jakich wymówek na swoje usprawiedliwienie
zechcesz użyć. Proste jak drut, choć jak widać dla niektórych to drut kolczasty.
Blokada jest żeby ci, złodzieju, przypomnieć o tym, co zignorowałeś, lub czego
nie doczytałeś.
Setnie
ubawił mnie fakt, że pannisko, któremu moja blokada tak dotkliwie zatruwa życie w internetach,
mogło się dowiedzieć o jej istnieniu jedynie próbując coś stąd kopiować. No, a
ze mnie taka wredna zołza i utrudniam pracę złodziejowi. Powinnam się wstydzić,
ale się nie wstydzę, bo bezwstydna jestem. Powinnam też pewnie tę dziewuchę za wszelkie
niedogodności przeprosić. To oczywiście sarkazm, ale wolę wyjaśnić, bo jak
widzę niektórzy mają poważny problem ze zrozumieniem jasnego przekazu.
Do
wszelkich osobników pokroju tej fejsbukowej frustratki: nie interesuje mnie w
jakim to szczytnym, czy niecnym celu chcecie sobie tekst kopiować. Wy możecie
sobie chcieć, a ja się nie zgadzam, bo też mogę. Nie interesują mnie żadne wasze
„analizy” i wywody, na temat moich tekstów. Jeśli zechcę bety, albo krytyka to nawiążę
współpracę z profesjonalistą. Nie muszę
i nie mam ochoty korzystać z wątpliwej jakości usług samozwańczych internetowych
guru, którzy potrzebują kraść, żeby udowodnić sobie i innym jacy to są
wspaniali.
Wracając
do owych idiotycznych pretensji, od których wziął się ten wpis… Totalnie
kretyńska, uwaga, że przecież „powinno mi zależeć na komforcie czytelników” i
że niby ta blokada tutaj, Wam, Czytelnikom, ten komfort odbiera. No, po prostu spadłam
z krzesła i wytarzałam się ze śmiechu po dywaniku.
Otóż,
niedoszłaanalizatorkomojejgrafomani, muszę
cię zmartwić. Dbam o komfort moich Czytelników. Blog jest otwarty, umieszczam
tu różne treści, także osobiste i prywatne. Cieszy mnie jeśli komentarze się
pojawiają, to zawsze jest miłe i stanowi jakąś motywację, ale sami wiecie, jak
to z Wami jest. Nie ma komentarzy, też sobie z tym radzę i nie przeszkadza mi
to w dodawaniu kolejnych historyjek. Nikogo nie przetrzymuję tu siłą, nikogo
nie zmuszam do zaglądania do mnie, do czytania moich wypocin, nie żądam za nie pochwał,
ani jakichkolwiek innych komentarzy. W najmniejszym stopniu nie czuję się w
obowiązku dbać także o komfort złodziei, którzy mają potrzebę po jakimś tekście
sobie „pojeździć”. Komu mój styl, fabuły opowiadań i sposób prowadzenia bloga nie
odpowiada i się nie podoba, proszę skorzystać z tego magicznego, czerwonego
przycisku w prawym górnym rogu. Jedno kliknięcie i będziecie mieć komfort full
wypas, zamiast się tutaj cierpiętniczo umartwiać.
Twierdzenie,
że blokada utrudnia czytanie bloga i komentowanie wpisów jest tak żenująco
głupie (a na głupotę jestem wyjątkowo uczulona), że po prostu słów brak... Jeśli
ktoś faktycznie ma z powodu blokady jakiś dyskomfort to, niechże sobie poszuka
miejsca, w którym poczuje się lepiej. Przy okazji, życzę powodzenia w
poszukiwaniu takiego, w którym autor pozwoli się bez protestu okradać, a dodatkowo
pozwoli pluć sobie w pysk i jeszcze za to podziękuje.
Podobno
możliwość kopiowania jest niezbędna do zacytowania mi licznych byków i
różnorakich wpadek wszelkiej maści. Tymczasem ja, wyjątkowo wredna, ośmieliłam
się idiotdziewoi napisać, że jeśli
chodzi o komentarze to oczekuję „czegoś więcej” niż errata literówek... Ups,
nadepnęłam widać na jakiś odcisk, bo w odpowiedzi dostałam sarkastyczne: „słowo
klucz: czegoś więcej”. Cóż, wyjaśniam więc: w moim pojęciu „coś więcej” to po
prostu coś więcej niż głupie uwagi w protekcjonalnym, belferskim stylu, mające
na celu nauczenie mnie, jak pisać. Nie potrzebuję ani nauk sieciomędrców , ani żadnych wnikliwych analiz mojej „tfurczości”.
Szczególnie nie potrzebuję ich od sieciowych tych jawszystkowiemekspertów. Absolutnie moja pisanina nie jest warta,
by ci herointernetguru wylewali nad
nią hektolitry bezcennego potu i narażali swe „świetlane umysły” na szwank, użerając
się z moją beznadziejnością.
Nie
aspiruję ani do miana „pisarza”, ani (swoimi tekstami) do literatury ambitnej,
czy do literatury w ogóle. Jeśli ktoś czuje się lepiej nazywając mnie grafomanką,
czy ałtorką, mam to gdzieś. Nie uważam się za profesjonalistkę, ale nauczycieli
wybierałam i będę wybierać sobie sama, i wzorce do naśladowania też. A sieciowi
wszechznawcy niech sobie szukają innego
poletka do obrabiania. Tu nie będą się dowartościowywać.
Moich
Czytelników szanuję i staram się, by czuli się tu komfortowo, ale ja też chcę
się tu czuć komfortowo. Dzielę się z Wami swoją pasją, nie po to żeby jakiemuś przemądrzałemu
frustratowi, czy zgrai frustratów podstawiać zadek do kopania.
Doskonale
wiem, że blokadę da się obejść. Ta przemądrzała pannica z fb, nie jest pierwszą
osobą (choć mam podstawy sądzić, że jednak pierwszą, ale tą samą i po prostu robi to po raz kolejny), która mi się odgraża, że umie to zrobić i że może ukraść wszystko, co
będzie chciała. Nie ma to jak przechwalać się, że się już ma wprawę. I oczywiście nie potrzebuje na to mojej zgody. No, w sumie racja... Złodziej nigdy nie pyta o zgodę jak chce coś ukraść. Szerszego
komentarza do takiej deklaracji chyba nie trzeba. Ale właśnie dla takich jak ona,
ta blokada tu zostanie, żeby nie mieli wątpliwości co robią. Blokada, którą
trzeba obejść jest po prostu jasnym i czytelnym komunikatem:
I
to by było na tyle, na dziś...
Amen.


No i "Amen" mówi samo za siebie. Nie ma co już więcej komentować.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Czytelniczka:)
Dziękuję za zrozumienie :)
UsuńEhh, ludzie są czasem tak niesamowicie bezczelni, że się to w głowie nie mieści!! Pozdrawiam, Ann.
OdpowiedzUsuńAnn :)
UsuńJa czasami lubie sobie podswoetlic tekst jak musze przerwac czytanie, albo jak czytam cos na telefonie by sobie zaznaczyc gdzie jestem jak przewijam zeby mi "nie ucieklo", tego bez kopiowania jakos nie udaje mi sie zrobic, czasami jak cos czytam i sa biale/ jasne litery na ciemnym tle to lubie sobie to gdzies przekopiowac zeby miec czarne litery na bialym tle, wzrok mi sie meczy, ot i prosze dwa calkiem sensowne argumenty. Ale blokade rozumiem tez bym nie chciala by mnie ktos kopiowal i powielal. Oczywiscie ze sa sposoby by to obejsc, ale nie rozumiem po co to robic. Bledow literowy widzialam u Ciebie bardzo malo, albo i wcale. Pomimo blokady lubie czytac Twa tfurczosc, tylko przy zmianie szaty graficznej bym pomyslala o jasnym kolorze tla i ciemnych literach, wtedy bym byla mega happy.
OdpowiedzUsuńO telefonach nie pomyślałam, to fakt. Pewnie dlatego, że sama niczego n telefonie nie czytam :(. Ale jeśli chodzi o zmianę tła i koloru czcionki to obiecuję, że pobawię się tym, jak tylko odgruzuję się po remoncie, którzy niestety, ciągle jeszcze jest w trakcie :)
UsuńMam nadzieję, że mnie nie udusisz, ale pozwoliłam sobie udostępnić ten tekst .. tu i ówdzie.
OdpowiedzUsuńAleszszsz... w żadnym razie, proszę się częstować ;)
Usuń:)
OdpowiedzUsuńLol, napisała idiotenlasien, która nagminnie kradnie cudze pracę graficzne : D : D : D
OdpowiedzUsuńŁoł, co za mądra i jakże polska język. Nie wstyd ci czasem sikso? Najpierw poczytaj o zasadach, a potem siadaj przed klawiaturą i chwal się swoją (rzekomą) wiedzą.
UsuńKaja święte słowa i popieram w 100% , takie "coś" samo nic nie potrafi stworzyć ale jak polata po blogach - tu coś skubnie (skopiuje) tam coś skubnie i stworzy twór dziwaczny ale jak nic może udawać, że to jej. Masakra z ludźmi nie mającymi poszanowania dla własności drugiej osoby :/
OdpowiedzUsuń