Rok zleciał szybko, miejsce trochę okrzepło, zdobyło stałych czytelników i takich, którzy bywają tylko okazjonalnie, ale bywają, na co wskazuje statystyka i co mnie oczywiście niezmiernie cieszy.
Trochę się wydarzyło, trochę tekstów upłynęło, nawet nalot trolli się przydarzył, ale zabić mnie im się nie udało, a stara mądrość ludowa prawi: co nas nie zabije, to nas wzmocni. Czyli, jest dobrze.
Jak zauważyliście zmienił się wygląd, ponieważ jaskrawe kolory jednak męczą oczy przy czytaniu i mam nadzieję, że zarówno stałym bywalcom, jak i okazjonalnym gościom, obecny wystrój i kolorystyka przypadną do gustu.
A teraz trochę wynurzeń, odnośnie samego bloga... Założyłam go, żeby mieć motywację do skończenia rzeczy pozaczynanych. I ten cel konsekwentnie realizuję. Udało mi się sfinalizować już dwie z zaczętych powieści, w tym "Słony wiatr", który na finisz czekał w szufladzie, nie mniej, nie więcej, a dziesięć lat. Tak, zaczęłam go jeszcze nim dorobiłam się komputera i miałam trochę pracy z przeniesieniem go na nośnik inny niż papier. Udało się i cieszę się z tego.
Dokończyłam też "Dzieci Żywiołów", z którymi, w porównaniu do poprzedniego, uwinęłam się iście ekspresowo, bo w jedyne półtora roku od chwili ich poczęcia ;). Faktem jednak jest ta powieść była już w lwiej części klepana bezpośrednio na dysk, więc było znacznie szybciej.
Ci którzy odwiedzają mnie od dawna mieli przyjemność (mam nadzieję, że jednak była to przyjemność) poznać oba teksty. "Pamiątki" po nich pozostały tu w odpowiednich wpisach. Teksty obecnie "leżakują". "Słony Wiatr" przechodzi ostateczny lifting i spodziewam się niebawem wiedzieć, czy wróci tutaj, czy jednak nie. "Dzieci Żywiołów" zostawiam sobie na postanowienie noworoczne.
Nie wszystkie teksty, które pojawiły się w minionym roku, są odgrzewane. Do tegorocznych świeżaków należą: "Nie-boskie stworzenie", "Studnia i róża", "Jesienny nokturn" i kilka krótkich opowiadań. Na kapitalny remont i swoje pięć minut nadal czekają pozostałe epizody z "Dzikich łabędzi". Czeka też na kontynuację "Księżyc i miecz". Obie powieści będą oczywiście kontynuowane, już w nowym roku. Chociaż w przypadku "Dzikich łabędzi" wciąż jeszcze się waham, jaką nadać im formę. Pierwotnie miała to być wielowątkowa powieść, później rozpisałam wątki na osobne epizody. Teraz jednak znów zastanawiam się nad połączeniem tego w całość. "Yave", była rodzajem pilota cyklu. Chronologicznie powinna być ostatnia. I od głównej treści jest jednak nieco oderwaną. Pojawia się tam jedynie kilka postaci, które swoje pięć minut miały właśnie w głównym cyklu, zaś sama akcja "Yave", jak wspominałam, toczy naście lat po wydarzeniach z "Dzikich łabędzi".
Są też oczywiście pomysły na nowe opowiastki z innych światów. Niektóre pozaczynane, inne tylko w fazie zanotowanego pomysłu.
Z jednym z tych nowych pomysłów, będzie okazja zapoznać się jeszcze dzisiejszego popołudnia, ponieważ na okoliczność urodzin ukażą się w dniu dzisiejszym dwa wpisy. I ów drugi będzie już tym właściwym, czyli ku uciesze z czytania.
No i oczywiście z okazji urodzin zapraszam na urodzinowy tort:
Na zdmuchiwanie świeczki zapraszam o 17.00 :)
Dzisiaj jeszcze... ;)
Dzisiaj jeszcze... ;)

No niestety, ja nie będę w tym waznym momencie. Praca, ale zyczę duuużo sucesów i tutaj i na ES. Oraz weny. Pozdrawiam, Ada.
OdpowiedzUsuńTekst nie zając, Ado, nie ucieknie ;) Mam nadzieję, że skusisz się w jakiejś wolnej chwili. Zapraszam :)
UsuńWinszuję jubileuszu i życzę niegasnącej weny. Zaczynaj i kończ jak Ci wygodnie, a my stali bywalcy sobie grzecznie poczekamy stukając pazurkami o blat ;)
OdpowiedzUsuńNie mogę się już doczekać co Ty tam wyczarujesz z tym SW!
Dziękuję ;) Jeszcze mi do zaklinania ostatnie dwa rozdzialiki zostały i wtedy to dopiero polecą zaklęcia. Dam znać, jak skończę i poproszę o duchowe wsparcie wtedy ;)
Usuń