WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

20.08.2014

Trollowisko...

     Drodzy moi, odkąd zaczęłam się bawić blogami – najpierwszy był ten od świecidełek – byłam zdania, że krytyka, tudzież wskazanie takiego czy innego błędu w komentarzu pod tekstem, w żaden sposób mi nie szkodzi. Nadal jestem tego zdania i nigdy nie usuwałam stąd komentarzy krytycznych, czy wskazujących mi błędy. Do teraz... To znaczy, w dalszym ciągu nie będę takich usuwać, nie mniej stało się, że wczorajszego wieczora poleciały stąd wszyściutkie komenty użytkowniczki Shun Camui.
     Nie zawierały zasadniczo żadnej krytyki, pozostając jedynie wykazem błędów interpunkcyjnych, z którą to interpunkcją radzę sobie w pisaniu najsłabiej i mam tego pełną świadomość. Poza tym były wręcz ociekająco lukrem ugrzecznione.
     Dlaczego zatem spotkał je los marny?
     Otóż...
     Nie toleruję, nie tolerowałam i nie będę tolerować, w swoim własnym kawałku wirtualnej przestrzeni, trolli. Fałsz, zakłamanie, hipokryzja i zwykłe buraczane chamstwo wywołują u mnie odruch wymiotny nie mniej skutecznie niż kożuch na mleku. W przypadku tego ostatniego mam cofkę na samą myśl.
     Wracając do trolli... Wymieniony, z premedytacją z nazwy, troll to przykład wzorcowy. Od kilku dni usiłuje siać ferment w jednym z miejsc, w którym dość często bywam. I nie mogąc znieść faktu, że jest tam przeze mnie metodycznie ignorowana  mimo że próbowała mnie prowokować na swój buraczano-chamski sposób – pozwoliła sobie podjąć prostacką próbę przeniesienia swoich gierek na mój prywatny teren.
     W sumie nie powinno dziwić, wszak egzemplarz wzorcowy, można by w wikipedi wskazywać – Shun Camui – przykład trolla wzorcowo-wzorowego.
     Jak to się ma do usunięcia komentarzy?
     Ano tak... Jest rażąca sprzeczność w jej zachowaniu na forum, a ugrzecznionymi wpisami u mnie... No, nie da rady, mam odruch wymiotny. Nie będę tam zaciskać zębów wobec chamstwa, jakiego się dopuszcza, a tu ich szczerzyć, bo lukruje, mając mnie najwyraźniej za durnia. Nie mam ochoty obrzygać sobie sprzętu, będąc zmuszoną do oglądania tego spektaklu hipokryzji.
     Nie życzę sobie i nie zamierzam tolerować tego rodzaju śmierdzieli w moim przytulnym, prywatnym kawałku sieci.
     Shun Camui – masz u mnie wilczy bilet i nie masz tu czego szukać. Posprzątałam po tobie (sic! bo na wielką literę nie zasługujesz), wymiotłam każde źdźbełko słomy, które wylazło z twoich brudnych butów i nie chcę cię tu więcej widzieć. Nie jesteś jedyną ekspertką od przecinków i nie potrzeba mi twojej fałszywej pomocy. Nawiasem mówiąc, w trollingu jesteś znacznie lepsza niż w znajomości interpunkcji.
     Shun Camui nie otrzyma nawet prawa do wypowiedzenia się pod tym postem, bowiem limit na komentarze na tym blogu już wyszczekała w boxie. A na tę chwilę stamtąd także usunę każde jej szczeknięcie, jeśliby się okazało, że ma dość tupetu, żeby nadal tu szczekać.
      Przy okazji... Wskazane błędy oczywiście poprawiłam, ale nie dziękuję. Prawa do jakiejkolwiek wdzięczności pozbawiłaś się, wykazując skrajny brak kultury i odpowiadając chamstwem na grzeczność. Zatem ja, czuję się zwolniona z obowiązku grzeczności i...
     Shun Camui, poszła won, kundlu! Do budy!...
     Post Srciptum
     Powyższe ma odniesienie i zastosowanie do każdego innego trolla, który ośmieliłby się wetknąć na Warsztacik swój cuchnący tyłek i spróbował wytrzepywać mi tu słomę z butów.
     Amen

     Obiecano mi, że notatki zostaną wysłane dziś. Miały być wczoraj, ale coś tam wypadło... zdarza się ;). W każdym razie są i prędzej czy później dotrą do mnie.

     26.08.2014: "Nadal jestem tego zdania i nigdy nie usuwałam stąd komentarzy krytycznych, czy wskazujących mi błędy. Do teraz... To znaczy, w dalszym ciągu nie będę takich usuwać" - a właśnie, że nie, zmieniłam zdanie. Będę.
     Bo po pierwsze: to mój blog i moje na nim prawo do radowania się pochwałami moich Czytelników, jeśli zechcą coś pochwalić. 
     Po drugie: nic tak nie boli trolla, jak permanentne ignorowanie jego głupoty, więc każdy jej przejaw będzie ignorowany i usuwany.
     Po trzecie: wszystkich odwiedzających obowiązują pewne zasady przyzwoitości, a jedną z nich jest nieobrażanie moich gości. To, że każdy może tu zajrzeć nie oznacza bynajmniej, że może zachowywać się jak troll i, dosadnie mówiąc, robić kupę na dywan.

     Być może, trollsfora, która rzuciła się w obronie wątpliwie dobrego imienia jednej ze swojego stada, pozwala obrażać swoich przyjaciół w swojej trollnorze. Ich sprawa, ich nora, nie zamierzam się w to wtrącać. Ale na tym blogu, jeśli ośmielą się pokazać, to albo będą się stosować do tutaj obowiązujących zasad, albo podzielą los swojej koleżanki.
     Rzeczona Shun doskonale wie, z jakiego powodu wyleciała stąd na kopach i to wystarczy. Zaś fakt, że swoim "przyjaciołom" obłudnie przedstawia siebie jako bogu ducha winną ofiarę, mam głęboko w poważaniu. Najwyraźniej nie tylko mnie ma za durnia. Skoro jednak tamtemu gronu odpowiada traktowanie ich jak idiotów, to wyłącznie ich sprawa. Mnie zaś niech Bóg broni, od takich "życzliwych dusz", jeślibym sama straciła rozum i nie próbowała się się przed takimi bronić.

     Żeby było jasne... Ani w powyższej sprawie, ani w żadnej innej nie będę się ze swoich decyzji tłumaczyć trollom.

30 komentarzy:

  1. No i dobrze i tak trzeba.
    Forum publiczne to jedno, a prywatny blog to drugie.
    Ty tutaj rządzisz i Ty decydujesz jaki charakter nabierze miejsce, w którym czytelnik może się wypowiedzieć. Wymienionej czytelniczki i komentatorki jakoś ani trochę nie kojarzę z Twojego blogu, poza jakimiś dziwnymi pretensjami do Emila, które nie wiadomo po cholerę wywaliła u Ciebie. Ale ponieważ nie wiedziałam o co chodzi, olałam i z tego co widzę dobrze, że tak zrobiłam :)
    Też nie trawię zielonych stworków bezpiecznie schowanych za ekranami, więc popieram :)

    Owocnej pracy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzysz i wierz mi, nie ma czego żałować. Taki z niej "ekspert" jak ze mnie angielska królowa. Mierzi mnie anonimowe pseudobohaterstwo. Dlatego sama nie jestem tu anonimowa. Śmiecić nie pozwolę u siebie nikomu. To moje podwórko i już. Tamte pomyje zostały wykasowane z historii czatu. Jak sprzątać to porządnie, nie zapominając o wietrzeniu...

      Usuń
  2. Też nie kojarzę stwora, jak widać żadna strata. Ja czasami stawiam przecinki na wyczucie :-) Kasiu, czekam na ciąg dalszy czegokolwiek teraz piszesz. Pozdrawiam, Patula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patula, bo na przecinki nie ma żadnej zasady :D Je się stawia tam, gdzie ładnie wyglądają i tyle :D

      Usuń
    2. Jestem absolutnie przekonana, że żadna strata. A jeśli będę potrzebować pogotowia przecinkowego. to jestem pewna, że znajdę i fachowe i uczciwe :) I mam dobre wieści, Notes został wysłany jest szansa, że go dostanę w okolicach piątku :)

      Usuń
  3. Współczuję spotkania z trollem, ja jeszcze nie miałam tej sposobności - na całe szczęście, zazwyczaj moi czytelnicy są kulturalni i widać w ich komentarzach nie chęć zrobienia mi przykrości, czy zdenerwowania, ale po prostu chcą pomóc, by teksty stały się lepsze! :) Takich sobie niezwykle cenię! :)


    dzikie-anioly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wsparcie i poparcie, i spodziewaj się, że teraz Cię znajdą :P. Ale na to jest prosty sposób: usuwać śmieci i nie karmić gadziny odpowiedziami... Sama zdechnie po jakimś czasie :).
      Moi czytelnicy to także osoby kulturalne i miłe, które szanuję i cenię, a troll... Cóż, troll to nie czytelnik ;).

      Usuń
  4. Ups, ja także należę do osób czepliwych, ale sama pewnie byś zareagowała gdybyś znalazła takie coś:
    1. facet powtórnie wychodzący za mąż po śmierci żony
    2.oczy lśniące niewymuszoną elegancją
    3. bród na rękach
    4.biegnie po schodach na wierze
    5. sikający telewizor ( miał wisieć)
    Staram się jednak tylko wskazać błędy, a przecinki? Żyją własnym życiem i nic na to nie poradzisz. Miałam tą przykrość do zderzenia się ze wspomnianym komentarzem ( swoją drogą u Małpka też zostawiła, może nie tak obszerny jak u Ciebie, ale jednak), zawsze wychodzę z założenia, że jesteśmy amatorami. Jeżeli chciałabym wydać powieść to wtedy korektor zająłby się tekstem i miałby rację wyszukując błędy. W innym wypadku nie mam ochoty, żeby ktoś rozkładał mi tekst na części pierwsze. A już rzeczona osoba dobiła mnie tym rusycyzmem. Nawet jak ktoś jest po filologii polskiej może robić błędy, jak jedna z moich przyjaciółek.
    Pozdrawiam i życzę weny, oraz żebyś nie spotkała na swojej drodze żadnego podobnego trolla.
    Ada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ado, gydby chodziło tylko wskazanie "sikającego telewizora", czy "wychodzącego za mąż faceta", to nie widzę nic złego w zwróceniu uwagi na takie lapsusy :D

      Komentarze były podobne jak u Małpka - wybitnie ugrzecznione... A usunęłam je dlatego, że ta "ugrzeczniona" persona pojawiła się między nami w innym miejscu i tam pokazała kim jest. Małpek nieopatrznie przywołał przykład jakieś mojego tekstu. No to pojechała sobie. Żeby po tekście, to co najwyżej posypałabym łeb popiołem, bo wiem, że bezbłędna nie jestem. Ale nie... Nie jestem anonimowa ani tu, ani tam. I ona wycierając sobie tam mną pysk wiedziała o kim mówi, a tu mi będzie słodkowane komenty wypisywać. Przykro mi... Mam odruch wymiotny na taką dwulicowość i nie życzę sobie tu namacalnej obecności kogoś takiego.
      Wczoraj usunęłam z czatu jej złośliwe docinki dotyczące tego wpisu, a fakt, że w ogóle się odezwała w sprawie, utwierdził mnie jedynie w przekonaniu, że ani na jotę nie pomyliłam się w ocenie trolla, jako trolla.
      Jestem amatorem, oczywiście, że tak. Zresztą jak rzekłam wskazane błędy poprawiłam. Rzeczone indywiduum wytknęło mi rusycyzm, samo używając słowa "reaserch" - bez komentarza...
      Każdy następny troll dostanie podobnego kopniaka w rzyć jak Shun ;)

      Usuń
  5. Kami, dobrze wiesz, co myślę na ten temat. Takie zachowanie jest dla mnie poniżej... wszystkiego, aż szkoda słów, żeby się o tym rozpisywać. Tak jak Ci mówiłam, szkoda czasu i zdrowia...
    Ale chciałam nawiązać do korektora, wspomnianego przez Adę - czy raczej redaktora. Tak się składa, że znam jednego, który dorywczo świadczy wydawnictwu usługi w zakresie "obróbki" tekstu. Gdy przeczytał jeden z moich tekstów, poprosiłam go o opinię w kwestii technicznej. I powiem Wam - parafrazując jego wypowiedź - że to, co dostają wydawnictwa od uznanych autorów, przedstawia i wiele gorszy poziom techniczny (nie mówię tu o stylu) niż teksty, jakie wiele z nas publikuje w necie. Tak więc głowa do góry, o przecinkach pamiętajmy, ale niech nie spędzają snu z powiek. Niech inni też maja szansę zarobić na chleb ;)
    Pozdrawiam, Soul :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak możemy spać spokojnie ;). Przy okazji snów... samolociki już mi się nie śnią ;).
      I może wredna jestem, ale niczego nie żałuję :D.
      A przecinki... jakieś słabości trzeba mieć, bo nie mieć ich, trochę głupio :)

      Usuń
  6. "na przecinki nie ma żadnej zasady :D Je się stawia tam, gdzie ładnie wyglądają i tyle :D"
    Grunt to dobre samopoczucie.

    Droga Katarzyno, tak ładnie tu przedstawiasz siebie jako pokrzywdzoną, opowiadasz, jakim Shun Camui jest chamskim trollem, nazywasz ją kundlem, zapowiadasz "usuwanie śmieci", dziękujesz za głosy poparcia koleżankom, które znają tylko Twoją wersję wydarzeń, a może zacytujesz przykład rzeczonego chamstwa Shun?

    Pozdrawiam,
    Melomanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mój, boszszsz... Wzruszyłam się, skruszyłam i chyba pójdę sobie poklęczeć na grochu za karę...
      Ty naprawdę masz mnie za durnia. No, niestety przebieranka jakby trochę nie wyszła. Kopytka ci wystają i cuchniesz trollem na odległość. Wiem, że szlag cię trafia i zastanawiam się właśnie czy jesteś bardziej żałosna, czy śmieszna w swoich nieudolnych próbach bicia tu piany.
      Z niczego ci się tłumaczyć nie będę, bo sama dobrze wiesz, co masz za swoimi brudnymi uszami. I na przyszłość oszczędź sobie trudu na wypisywanie mi tu polewanych fałszywymi łzami mów obronnych we własnej sprawie, znacząco podpisanych nic nieznaczącym nickiem.
      W swojej przewidywalności jesteś nudna jak flaki z olejem. Powiedziałam już: tu szczekać nie będziesz.

      To moja ostatnia odpowiedź na twoje szczekanie. Każdy następny wpis tego rodzaju, który spróbujesz tu umieścić sama, albo spróbuje to zrobić ktoś z twojego teamu, zostanie usunięty, jak wszystkie poprzednie śmieci.

      Nie pozdrawiam, hipokrytką nie jestem, a ironii i sarkazmu byś i tak nie pojęła. Do tego trzeba odrobiny inteligencji, a za twoją nie dałabym funta kłaków.

      Usuń
    2. Czyjąż to uwagę zwróciłam... Żal i żenada. Chciałam tylko powiedzieć, że tu nie chodzi o to, że się Katarzyna żali, a my pocieszamy, bo jej lubimy dosładzać, żeby sobie myślała, że jest fajna. Są blogi, na których panuje pewien poziom i pewien klimat którego niektórzy mogą nie zrozumieć. Jeśli jest to dla ciebie niejasne Melomanko, to znaczy, że jeszcze nigdzie go nie poczułaś, a tym samym odpowiedź nasuwa się sama. I owszem, moje samopoczucie jest doskonałe. Wyjmij kija, to też ci się lepiej zrobi, bo najwyraźniej uwiera.

      Usuń
  7. Jestem zaskoczona tym wszystkim Moim zdaniem blog jest jak dom moge wpuscic do niego tych ktorzy nie zaklócają jego funkcjonowania Sama wchodzę na wiele blogów jak mi cos nie pasuje to wychodze i nie wracam bo po co komus psuć krew / z reguły wraca to do nadawcy wzmocnione/ Ktos moze powiedzieć ze mam klapki na oczach bo nie przepadam za wspołczesnymi utworami ani za złym zakończeniem / złym w sensie brak szczesliwego końca/ Umieszczam tam swoje komentarze jesli mam coś istotnego do powiedzenia Dlatego nie dziwi mnie Twoja decyzja mam nadzieję ze mimo wszystko nikogo nie urazi mój brak kropek i przecinków poniewaz jest to moja świadoma decyzja nie lubie tych znaków blanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz Balnko, a ja nie jestem zaskoczona... Spodziewałam się, że skoro nie udało się jej inaczej to będzie i takie podejście. Już mnie to nawet nie wkurza. Śmiać mi się chce i tyle. Spodziewam się też innych żałosnych akcji, ale nie mam zamiaru reagować w jakikolwiek sposób, poza usunięciem nieodpowiadających mi komentarzy tam, gdzie jestem władna je usunąć, a w innych miejscach, mam je głęboko w poważaniu.

      Zapewniam, nie przeszkadza mi Twoja antypatia do przecinków i kropek. Jesteś u mnie, czuj się swobodnie i bądź sobą :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Tak dla podsumowania...

    Moi drodzy, kompletnie mi lata, czy ktoś z zewnątrz uzna, że ja się tu pławię wraz z innymi osobami, w jakimś klubie wzajemnego uwielbienia. Pławię się, czy nie, to sprawa moja i moich Gości.
    Blog jest otwarty i każdy może tu zajrzeć. Ale to MÓJ blog i każdy, kto tu zagląda, jest GOŚCIEM i jak GOŚĆ winien się zachowywać. Przy tym, pozostając w mojej przestrzeni, jest obowiązany do przestrzegania MOICH zasad. Zaś najważniejsza z nich brzmi:
    - Wchodzisz, czuj się dobrze i pod żadnym pozorem nie obrażaj innych Gości.

    Nie podoba się? Nikogo nie trzymam tu siłą. Nie odpowiadają Ci atmosfera i treści... Przestrzenie internetu są nieograniczone, droga wolna...

    Wpis Me-GA-lomanki (której się naiwnie zdaje, że nie sposób się domyślić, kto za nim stoi) pozostaje tu jedynie jako wzór, czego tolerować u siebie nie będę. Nie nabiorę się na usłodzoną ugrzecznioność. I dla ścisłości... wcale nie jest mi z tego powodu przykro.

    Każdy podobny wpis, ktokolwiek by go zostawił, usunę i zablokuję każdego trolla, próbującego się produkować na czacie. Nieważne z ilu urządzeń będzie próbował korzystać i ile ip będę musiała w związku z tym zablokować. Mam już wprawę w sprzątaniu i nie mam z tym problemów, klik, klik, klik i po sprawie.

    Nikki, obawiam się, że ten kij, o którym wspomniałaś, nie da się wyjąć, to po prostu wrodzona ułomność, dlatego pozostaje nam jedynie pochylić się ze współczuciem i politowaniem (nie mylić z litością).

    Niniejszym zamykam temat, bo dalsze bicie piany zupełnie nie ma sensu i służy jedynie karmieniu trolla. Nie odpowiadajcie już na żadne prowokacje, szkoda na to czasu, tym bardziej że i tak prędzej, czy później je stąd usunę ;)

    Pozdrawiam Wszystkich (oprócz trolli, oczywista) :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A owszem, mam... do powiedzenia pani WC, bo czemu nie :D "Jak się bawić to się bawić..."
    Jakie tam sobie wyciągasz wnioski odnośnie mojego rozbawienia, czy jego braku... latają mi one...
    Jak już wspomniałam nie będę się tłumaczyć z niczego trollom.

    Jak się będziesz pochylać to uważaj, żebyś nie rąbnęła główką w podłoże (chociaż to może akurat na dobre by wyszło), to z jednej strony. Na drugą też przy tej czynności uważaj, żeby cię ktoś w rzyć nie kopnął.

    A twój głupkowato pompatyczny komentarz został usunięty jak wszystkie poprzednie, bo...

    Bo tak mi się podoba i nic ci do tego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytuję sobie od czasu do czasu dwie z analizatornii. Z tego co widzę, często zajmują się tekstami wręcz żenującymi, przy których twoje opowiadania to arcydzieła :)
    Nie mają litości jedynie dla zawodowych pisarzy, którzy ewidentnie odwalili fuszerkę, pisząc byle jak.

    Analizy tekstów żenujących poziomem mnie nie bawią, to jak kopanie leżącego, ale analizy opublikowanych powieści są bardzo cenną nauką dla każdego chcącego pisać na serio. O tym jak tekst może być odbierany przez czytelnika. Jak unikać bohaterów-marysujek. Jak ważne jest posiadanie pełni opracowanego świata (z jego historią, mitologią, językiem), nawet jeśli umieszcza się w nim wyrywkową opowieść.

    Nie zawsze zgadzam się z opinią dotyczącą niektórych fragmentów, ale daje mi ona rozeznanie, w jaki sposób pewne sformułowania w opowieści, czy zwroty akcji mogą zostać odebrane przez czytelnika uważnego, wykształconego i ZAINTERESOWANEGO daną historią.
    Bo pochwały ze strony gimnazjalistek są miłe, ale nie poprawią warsztatu pisarskiego.

    Czy nigdy nie łapałaś się podczas czytania jakiejś powieści, że ktoś robi z ciebie balona? Że autor z braku pomysłu nagle wprowadza dziwaczny wątek, albo zaskakujący zbieg okoliczności?
    Nawet Sapkowski się przed tym nie uchronił i to naprawdę sporo razy. Broni go bogactwo języka i wartka akcja. Ale pewne szczegóły świata i samych bohaterów są ewidentnymi naciąganiami - zaczynając od rzekomo szpetnego bohatera, na widok którego każda napotkana baba idzie z nim do łózka. Po którymś razie zaczyna to człowieka po prostu irytować i staje się nudne, przewidywalne.

    Dla mnie przykładowo największą pułapką fantasy jest magia. Zwykle wychodzi przeraźliwie niewiarygodna, bo jest zbyt potężna. Autorzy zapominają o narzuceniu jakiś sensownych ograniczeń, które wykluczałyby totalną mago-krację w swoim świecie (chyba, że mago-kracja jest przewidzianym ustrojem, ale zwykle to jest feudalizm zwykłych ludzi), czy po prostu zniszczenie świata walką zbyt potężnych magów.

    Z tego co przejrzałam u ciebie, najbardziej dojrzałym i dobrze obmyślonym tekstem jest 15 godzin. Paradoksalnie najbardziej podobają mi się elementy wojskowe i wojenne a nie sam romans. I w sumie szkoda, że zdecydowałaś się na obcych. Starczyłby konflikt ludzko-ludzki (w tym jakieś odmiany typu ludzie vs ludzie z wszczepami, jak w grze "Deus Es", czy ludzie na wyższym poziomie ewolucyjnym).
    Twoi obcy są bardzo ludzcy - emocjonalnie, systemem wartości, myśleniem abstrakcyjnym, odruchami (w sensie położenie palca na ustach jako znak milczenia - to nie jest oczywiste nawet wśród ludzi!).
    Obcy pociąga za sobą pytania dotyczące biologi gatunku - skąd podobieństwo do człowieka, zbliżona biologia, możliwość krzyżowania się? Ba! Nawet możliwość mowy "po ludzku" wcale nie jest oczywista, bo do tego trzeba mieć specyficznie uformowane mięśnie, krtań i uszy. Nawet człowiek, którego nie nauczy się mówić w dzieciństwie, ma problemy z nauczeniem się mówienia po okresie dojrzewania.
    Jednym słowem obniża wiarygodność świata przedstawionego.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, a ja nie czytuję żadnych „analizatorni”, ani nie interesują mnie opinie anonimowych „analizatorów”. W przypadku „analizatorni” głownie dlatego, że w żałosny sposób dowartościowują się tam ludzie z kompleksami. Oraz dlatego, że poddają tam „analizom” głownie teksty, które najzwyczajniej w świecie kradną w sieci. W przypadku „analizatorów”, ponieważ osoby z takim zacięciem najwyraźniej potrzebuję jedynie kogoś oblać pomyjami, żeby poczuć się lepiej. Albo zwyczajnie się nudzą.

      I chyba najlepszym dowodem na takie ich podejście jest fakt, że zwykle pasjami zaczytują się marną literaturą tylko w po to, żeby światu pokazać, jak jest marna. Szczytny cel, nie ma co.

      Jak sama zauważyłaś, pewnych niejasności, niedociągnięć czy błędów nie udaje się uniknąć nawet zaprawionym w bojach zawodowcom. Bo świat kreowany to nie świat realny. Świat kreowany jest tworem ludzkiego umysłu, a ten doskonały nie jest, bez względu na to jaki by nie był błyskotliwy. Rzecz w tym, że jak się chce uderzyć psa to zawsze znajdzie się jakiś kij. Niektórzy z tej ludowej mądrości robią sobie życiowe motto i tyle.

      Można było lepiej napisać „Dioris”, „15 godzin…” i zapewne każdy inny tekst. Podobnie jak Sienkiewicz mógł lepiej napisać Trylogię, pan Sapkowski mógł lepiej wykreować „Wiedźmina”, Coelho mógłby być mniej nudnym itede.

      Nie wiem, czy powinnam się cieszyć, że mnie, kompletną amatorkę, wepchnięto w jeden szereg z Sapkowskim, czy raczej uznać to za sarkazm. Uznam za sarkazm.
      Osobliwe też, że owi internetowi „analizatorzy” i „krytycy”, do grona których aspirujesz Ty, niemal zawsze tchórzliwie korzystają z dobrodziejstwa internetowej anonimowości. Czasem jedynie, „odważnie” podpisując się wybranym nickiem lub (nomen omen) wybranym imieniem pod swymi „opiniotwórczymi” wpisami.

      Zasadniczo tego rodzaju anonimowe wpisy powinnam usuwać albo w najlepszym razie ignorować, jako bezwartościowe. Ale zaraz mi się tu podniesie krzyk, że nie potrafię przełknąć krytyki, więc proszę... Niech sobie wiszą i niech nie pozostają bez odpowiedzi.

      Usuń
    2. Nie, nigdy nie łapałam się na tym, że "ktoś robi ze mnie balona". Może dlatego, że nigdy nie czytam książki w celu znalezienia w niej mankamentów. Wprowadzanie wątków jest prawem autora, mnie jako czytelnikowi może się to podobać lub nie. W pierwszym przypadku czytam dalej, w drugim nie tracę czasu na coś mnie nuży i irytuje. Mam ciekawsze zajęcia i hobby od tropienia cudzych potknięć i niedoskonałości. Od postaci marysujek, bardziej irytują mnie "analizatorzy" kreujących się na wielkich znawców tego tematu.

      Z magią się zgadzam, jej nadużywanie nie służy żadnej historii, ale tu też pozostawiam wybór autorowi. Jeśli uznam, że przesadził odkładam książkę i biorę się za inną.

      W moich tekstach staram się zwracać uwagę na szczegóły i spójność, ale nie będę się w tym posuwać do granic absurdu, filozofując czy obcy mogą mieć podobnie zbudowaną krtań i narządy płciowe. Piszę fantastykę, to ja ich powołuję do życia, więc mogliby mieć nawet czułki na czole i nosy między nogami. Przy czym, gdybyś naprawdę zgłębiła temat, zdziwiłabyś się jak natura potrafi być powtarzalna w swoich rozwiązaniach. Nie niczego szczególnego w tym, że moi obcy są humanoidalni i mogą się krzyżować z mieszkańcami innych planet.

      Paradoksalnie Twoje analizy nijak się mają do rzeczywistości, bo akurat "15 godzin” jest pisane na żywca i praktycznie wcale nie przemyślane, ja jeszcze nawet nie wiem jak to się zakończy. Po prostu się dzieje i tyle. Ale tyle właśnie w większości są warte tego rodzaju rozbiórki na czynniki czyjegoś pisania, niezależnie czy dotyczą blogowych opowiadanek, czy wydanych książek.

      Mów sobie co chcesz, w każdej nawet najbardziej poczytnej i doskonałej książce da się znaleźć luki podobne do tych, o których wspominasz, bo w powieści najzwyczajniej w świecie nie da się zawrzeć absolutnie. Autor musi wybierać pomiędzy ważnym i ważniejszym. Ale jakie to daje pole do popisu poszukiwaczom skarbów...

      Usuń
  11. Nie zgodzę się, że analizatornie "kradną". Teksty są umieszczane w sieci przez autorów bezpłatnie, a analizatornia podaje link skąd czerpie cytaty. Nie ukrywa autora ani nie rozpowszechnia tekstów płatnych. Cytowania w polskim prawie są dozwolone i nie są naruszeniem praw autorskich.

    Nie rozumiem dlaczego zaliczasz mnie do analizatorów? Ba! Nawet nie podjęłam się recenzowania twoich tekstów.
    Powyższa wypowiedź jest jedynie polemiką do zamieszczonego wpisu plus opinią (nie recenzją) o aspekcie w jednym opowiadaniu.

    Tak formułujesz wypowiedź, jakbyś wolała bym uznała "15 godzin" za szmatławca, bo to polepszy ci samopoczucie? Nawet pochwałę odebrałaś jako atak?
    Sienkiewicz też pisał "Pana Wołodyjowskiego" odcinkami, więc akurat pisanie na raty nie świadczy o tym, czy tekst jest dobry czy zły, ma dobrze prowadzoną fabułę czy nie.

    Oczywiście, że niemal w każdej poczytnej powieści fantasy/sci-fi znajdę jakieś luki. Właśnie po to przywołałam Sapkowskiego jako przykład. Że nawet najlepszym i nagrodzonym się to zdarza. A George Martin w swoim cyklu "Pieśń Lodu i Ognia" robi błędy z zakresu wojskowości i botaniki.

    Człowiek posiadający jakąś wiedzę na dany temat, zainteresowany fabułą, przedstawionym światem, zaangażowany emocjonalnie w historię, po prostu takie błędy wyłapuje bezwiednie.
    Bo po to się chyba pisze? By wciągnąć czytelnika w świat wymyślony? By identyfikował się z bohaterem? By uznał, że historia jest prawdopodobna i toczy się tu i teraz, na jego oczach?

    Powiedzmy Tolkien - przecież jego fandom analizuje słowo po słowie powieści, notatki, wiersze, biografię. Nie ze złośliwości, ale z pasji! Fascynacja procesem twórczym. Ewolucją powieści. Przedstawionym światem, o którym chciałoby się przeczytać jak najwięcej.

    Gdyby każdy pisarz obrażał się na sugestie poprawek, jego powieść nie przeszłaby przez korektę wydawniczą :D Przecież taka korekta nie zajmuje się tylko ortografią i interpunkcją. Często zmieniane są całe fragmenty. Niektóre się wykreśla, dopisuje nowe.
    Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, że w twórczości sci-fi (powieści, filmy) stosuje się korekty merytoryczne po konsultacjach z naukowcami (przedrostek sci - science, zobowiązuje).
    Dążenie do doskonałości to zaleta, nie wada.

    Jeśli ktoś, znający realia jazdy konnej przeczyta, że bohater na koniu cwałował cały dzień, to mu zgrzyta. Bo wie, że cwałem to koń może biec tylko kilkanaście minut. Zauważenie takiego błędu wybija czytelnika z toku powieści.
    A przecież sprawdzenie przez pisarza, jakie są możliwości fizyczne konia, to nie jest rzecz nie do ogarnięcia?
    Czy jest sens tłumaczyć autora "bo to koń fantasy, on inaczej biega?". Nie. Bo słowo "koń" jest już ograniczeniem. Narzuca konkretny obraz konkretnego zwierzęcia o konkretnych możliwościach fizycznych.
    Grzędowicz w swojej powieści "Pan Lodowego Ogrodu" stworzył zwierzę o funkcji konia, nieco podobnym wyglądzie, ale o innej biologi, dzięki czemu nie musiał bawić się w liczenie dystansów, które pokonuje bohater, żeby go uważniejszy czytelnik nie przyłapał :).


    Wróćmy do twoich Obcych - kiedy czytam "15 godzin" po prostu nie widzę ich "obcości". Wiem, że to ma być inny gatunek, ale przed oczami wyobraźni mam tylko obraz dużego człowieka. Następuje dychotomia pomiędzy tym, co chciałaś przekazać, a tym co może odebrać czytelnik.


    Chyba, że piszesz tylko dla siebie, nie dla czytelnika?
    Jeśli tak, to powtórzę - szkoda. Jest potencjał, bogata wyobraźnia.

    Ola czyli Olga Kowalska, skoro uważasz, że jestem tchórzem chowającym się za nickiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po niewczasie, już bez emocji jest mi przykro i wstyd. Dałam się ponieść. Żałuję, ale mleko już się wylało, więc przepraszam, bo niesłusznie się unosiłam. Niestety zawsze reaguję emocjonalnie, zbyt emocjonalnie, może nawet agresywnie na osoby, które podejmują dyskusję, ale nie dają mi możliwości jakiejkolwiek weryfikacji swojej osoby. Mam niestety złe doświadczenia z takimi osobami i pewnie dlatego z marszu każdy taki wpis traktuję nieufnie i podświadomie podważam jego szczerość, niezależnie co zawiera, krytykę czy pochwałę.
      Każdy jakiś tam jest, a ja jestem właśnie taka – impulsywny pieniacz. Nie mniej jest mi przykro, że wcześniejsza wymiana poszła w takim kierunku w jakim poszła.

      Uwagi, które dostaję, zawsze we mnie zostają i dziękuję za nie. Ktoś mi kiedyś napisał, że moje dialogi są fatalne. Zawsze mam to upomnienie w głowie, kiedy piszę dialog. I mam nadzieję, że od tamtego razu jest jakaś poprawa :).

      Staram się rozwijać, ale nie uważam się za pisarza. Praktycznie nie wydałam żadnego ze swoich tekstów. Jeden ebook naprawdę nie czyni ze mnie pisarza i nie postrzegam siebie w tej kategorii. A póki co, jesteś chyba jedyną osobą, która dostrzega w tym co robię potencjał i choć to bez wątpienia cieszy, nadal nie czyni ze mnie pisarza. Jestem amatorką i samoukiem, daleka od doskonałości i świadoma, że ideału nie osiągnę nigdy. Dla mnie samo dążenie do ideału jest ideałem, jakkolwiek pokrętnie by to nie zabrzmiało.

      Tego, że swoje pisanie chcę zachować lekkim i niewymagającym nie odbieraj, proszę, w kategoriach „szkoda że”. Lubię taką literaturę i taką chcę pisać, to mój wybór. I przecież to nie wyklucza pracy nad warsztatem. Cały czas staram się to robić. Raz wychodzi lepiej, raz gorzej. Eksperymentuję, bywa, że eksperyment zrobi pufff. Nigdy nie jestem w 100% zadowolona z tego, co napisałam.

      Co do „15 godzin…”, powiadasz, że obcy z mojego opowiadania są zbyt ludzcy. No są, bo w sumie takimi chciałam ich widzieć. Ale może istotnie poszłam tu w złym kierunku i wyszłoby to lepiej gdybym po prostu napuściła na siebie jakieś dwie ludzkie frakcje.

      Trzymam się zasady, w myśl której nie „naprawiam” starych, skopanych tekstów. Nie współpracuję z żadnym wydawnictwem ani profesjonalnym korektorem, wszystkiego uczę się sama i to pozwala mi śledzić, czy w ogóle robię jakieś postępy. W kolejnych tekstach próbuję nie powielać starych błędów. I czasem nawet mi się udaje.

      W kwestii analizatorni, pozostaję na nie. Nie dam się przekonać. Czym innym jest cytowanie, a czym innym tendencyjne i prześmiewcze siekanie tekstu, choćby był najgorszej jakości. Nie przekonuje mnie, argument, że prawo da się tak zinterpretować, by usprawiedliwić tego rodzaju praktyki. Pobranie sobie tekstu po to, by rozczłonkować go na pojedyncze zdania i zabawianie się kosztem jego autora jest w moich oczach obrzydliwe. Wiem, że takim analizom poddawane są także wydane książki, ale niestety lwią część takiej działalności stanowią nie niedbali autorzy, a bawiące się pisaniem dzieci. Dlatego jestem i pozostaję na nie. To równie obrzydliwe jak średniowieczna egzekucja z torturami obserwowana przez równie obrzydliwą gawiedź. Wstrętne to i dla mnie o wiele bardziej żenujące niż najbardziej koszmarne blogowe opowiadanko.

      Pozdrawiam K.

      Usuń
  12. Cieszę się, że zrozumiałaś moje intencje. Niestety, to jest wada pisania, a nie osobistego kontaktu.

    Nie edytowałaś i nie poprawiałaś swojego cyklu o syrenach przed wydaniem e-booka?

    ***
    Analizatornie - jak pisałam wcześniej, przebijanie się wypociny fanficów rozentuzjazmowanych fanek Harry'ego Pottera też mnie nie bawi.

    Ale już "znęcanie" się nad cyklem o Achai - było pouczające. Bo to dzieło znanego autora. A ja przebrnęłam z trudem przez pierwszy tom. Miałam swoje zarzuty dotyczące logiki fabuły. Analizatornia nie tylko potwierdziła moje zarzuty, ale wskazała na wiele innych błędów (składniowych chociażby), które w sumie powodowały, że to dzieło było niestrawne. To była cenna nauka dla tego, kto chce pisać.

    Niestety, wraz z wiekiem i wiedzą ogólną, rośnie poziom krytycyzmu u mnie. Może niekoniecznie jestem na etapie czytywania Flauberta, ale od fantastyki oczekuję czegoś więcej niż zabijania smoków.
    Z baśni z jasnym podziałem dobro-zło wyrosłam. Teraz w fantastyce szukam dramatu, moralitetu, polityki. Dlatego najmniej lubię fantasy typu hard (smoki, magia, elfy). W całym cyklu Martina najmniej doceniam pomysł ze smokami. Wolę jak przewroty pałacowe dokonują się sprytem, polityką lub mieczem a nie z pomocą "deus ex machina" - smoków wyskakujących ni z gruszki ni z pietruszki :D

    Spodobał mi się pomysł na "15 godzin" bo jest po prostu najpoważniejszy (z dłuższych tekstów) i widać, jak twój talent ewoluuje (chyba nawet nieco nieświadomie z Twojej strony :) ) w porównaniu z wcześniejszymi dłuższymi formami, które zamieściłaś na blogu. Poza prostym romansem i scenkami seksu przebija się brudny, zmęczony wojną świat. Chcesz przekazać czytelnikowi coś więcej niż tylko erotykę. Stąd moja zachęta, że warto byłoby rozbudować tło, zrobić z tego wielowymiarową opowieść.


    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem naprawdę mało wybredna w kwestii książek, czytam praktycznie wszystko co wpadnie mi w ręce. Oczywiście zdarza mi się trafić na coś, w co się nie wkręcę, ale jakoś tak szczęśliwie niezmiernie rzadko trafiam na coś, co żenująco by mnie odstręczyło. Po prostu czasem nie jest to moja bajka, a wtedy odpuszczam i pozostawiam rzecz tym, którym bardziej ona odpowiada. Sama w książkach szukam głównie rozrywki albo w odpowiedniej literaturze informacji ;).

      Też nie przepadam za nadmiarem magii i jeśli sama tego używam, staram się to robić oszczędnie. Fajerwerków nie zawsze się da uniknąć, ale naprawdę nie lubię, jeśli tekst jest nimi naszpikowany jak kaczka śrutem. Muszą być jakieś ograniczenia, bo o ile lubię surrealizm to nie przepadam za absurdem.

      „Achaji” nie czytałam i jakoś nie mogę się skusić. Czytał ją mój syn i chociaż ogólnie jest wielbicielem gatunku, był względem tej książki mocno krytyczny, a że gusta mamy podobne nie ciągnie mnie to weryfikować. Fakt, że ktoś z analizatorów rozebrał tę pozycję na czynniki raczej potwierdza opinię syna, więc tym bardziej nie ciągnie.

      Cieszy mnie, że moje pisanie ewoluuje, szczególnie że ma coraz mniej czasu na tę ewolucję, bo swoje lata już mam :). „15 godzin” na pewno dokończę, a czy da się wykrzesać coś więcej z tego, co na razie wciąż jest tylko blogowym opowiadaniem, pokaże czas. Erotykę zawsze staram się traktować jak rodzynki, kierując się zasadą: kilka w cieście podnosi smak, nadmiar wywołuje mdłości.
      Dziękuję za tę zachętę do popracowania z "15...", to nie tylko mobilizujące, ale i trochę zobowiązujące :).

      A jeszcze odnośnie ebooka… Korekta w ebookowie, u mnie przynajmniej, objęła jedynie poprawę literówek i interpunkcji, i ogólne „posprzątanie” tekstu. W każdym razie ja nie dostałam innych uwag. Być może nie była to słuszna decyzja wydawać ebooka, ale stało się. Od czegoś w końcu musi zacząć nawet amator.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Dlaczego niesłuszna? Pytałam się, bo byłam ciekawa jakie wymagania stawia wydawca i jaki jest jego wkład.

    Od czasu do czasu przeszukuję sobie neta w poszukiwaniu ciekawych tekstów, ale to naprawdę brodzenie w morzu by odszukać jakąś perełkę, bo chyba z 99,9% to kiepskie fanfiki, fantastyka na poziomie opisu sesji RPG albo leczenie kompleksów poprzez wymyślanie romantycznych przygód swojego wyidealizowanego alter ego itd .
    I nagle trafiam na coś, co jest dobre i mogło by być perełką, gdyby autorka potraktowała je mniej lekko ;).
    Przecież przeczesywanie budynku przez "czyścicieli" naprawdę trzymało w napięciu!


    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy była słuszna, bo podobno ebook to nie to samo co papier, ale przyznam się szczerze, że ja sama powoli przerzucam się na czytanie ebooków. Z prostej przyczyny: z ebooków można sobie skompletować taaaaaaką BIBLIOTEKĘ, a z papierowych cegiełek, w niewielkim mieszkanku, niestety tylko domową biblioteczkę ;).

      Fanficki nigdy mnie nie ciągnęły, nawet jak sama byłam nastolatką a teraz to już w ogóle omijam je szerokim łukiem.

      Nie utożsamiam się ze swoimi bohaterami. Nigdy. Mimo że jestem empatą i nie mam problemu żeby włazić w ich skórę.

      Co do "15 godzin"... Normalnie podnosisz mi poprzeczkę, a właściwie zmuszasz mnie, żebym sama ją sobie podniosła. I pewnie masz rację. Czasem wirtualny "kopniak" jest potrzebny. Dziękuję :)

      Usuń
  14. Niezależnie jak potoczy się twoja praca nad "15 godzin", chciałabym abyś wierzyła w swoje możliwości i wiedziała, że potrafisz pisać także dramat i sensację, a nie tylko słodką obyczajówkę. I po drugiej stronie kabla jest ktoś, kto to docenia.

    No i, że nie każda krytyczna wypowiedź wypływa z chęci dokopania i podniesienia sobie samopoczucia. :)

    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dobre słowo dziękuję :), chociaż na wspomnienie początku tej wymiany nadal palą mnie uszy. "15 godzin" tak czy siak będzie jeszcze musiało się u mnie uleżeć, ale będę chciała z czasem coś z nieo wykrzesać. Jeszcze raz dziękuję.

      Usuń

Dziękuję za komentarze :). Na pytania dotyczące bohaterów i fabuły zawsze odpowiadam.