Zapraszam na kolejny kawałek... Pewnie pełen absurdów, ale celem tego tekstu nie jest poznanie konkretnego miasta, a wywołanie uśmiechu na twarzy. I w związku z tym, każdy śmiech jest mile widziany, także ten z mojej nieznajomości tematu ;)
Przy okazji, zrobiłam nową okładkę do Shanyi, jeśli ktoś ma chęć można obejrzeć w "Galerii" albo przy opowiadaniu :) Dziękuję Monice, dzięki prostej wskazówce powoli zgłębiam tajniki Gimpa :D.
Chciałam też polecić autorskiego bloga grupy La_Noir - to ta, z którą wspólnymi siłami montujemy antologie tematyczne, z których dwie miałam przyjemność już prezentować na Warsztaciku. Blog nosi nazwę Ailes i link do niego jest na pasku bocznym w "Polecanych". Osobiście polecam na Ailes teksty współautorów, bo moje znacie stąd. Tworzymy bloga wspólnie, każdy autor ma swoją zakładkę teksty dłuższe które są dodawane w częściach, są wymienione w spisie tytułów więc łatwo je znaleźć.
Zapraszam i polecam :)
Chciałam też polecić autorskiego bloga grupy La_Noir - to ta, z którą wspólnymi siłami montujemy antologie tematyczne, z których dwie miałam przyjemność już prezentować na Warsztaciku. Blog nosi nazwę Ailes i link do niego jest na pasku bocznym w "Polecanych". Osobiście polecam na Ailes teksty współautorów, bo moje znacie stąd. Tworzymy bloga wspólnie, każdy autor ma swoją zakładkę teksty dłuższe które są dodawane w częściach, są wymienione w spisie tytułów więc łatwo je znaleźć.
Zapraszam i polecam :)
Będą też zmiany na blogu, bo planuję przemeblowanie i remont kapitalny, chciałabym się z tym wyrobić do 10 listopada, ale zobaczymy. W każdym razie, będę chciała opanować wszystko do końca tego roku, ponieważ po nowym rusza kolejna edycja "Blog roku" i zamierzam się zgłosić. Ot tak, dla samej frajdy uczestnictwa :). A teraz już jazda z koksem...
Obejrzał
się i napotkał zdumione spojrzenie szarych oczu. Szlag, jakie ona ma oczy.
–
Aa... ee... Nic, nic... tak sobie tylko... kwestię powtarzałem, dla pamięci –
bąknął nieco skonsternowany, bo właśnie sobie uświadamił, że jeśli ona miała
jakieś plany związane z instrumentem, to dzisiejszego przedpołudnia skasował je,
jednym, niefortunnym trzaśnięciem drzwiami.
Poczucie Winy nabrało powietrza
w płuca, by wydać zwycięski ryk. Ego wcisnęło się pod kanapę i sromotnie
zawstydzone łypało stamtąd niepewnie.
Pozostała
jedynie nadzieja, że jakiekolwiek owe plany były, zdążyła je zrealizować przed
kursem ową feralną taksówką. Tak, tak, uspokajał struchlałe sumienie, z całą
pewnością pozałatwiała swoje sprawy. Skoro już jutro wyjeżdża, to z pewnością
dlatego, że nie ma tu już nic do roboty... ani do zagrania.
Poczucie Winy nie ryknęło jeszcze teraz. Nadzieja pomachała
nieśmiało z daleka, a Poczucie Winy, krzywiąc się z irytacją, wypuściło powietrze z płuc. Ego nieco śmielej
wyjrzało spod kanapy.
Ochłonąwszy
z niemiłego lęku, że być może zrujnował czyjeś plany odchrząknął i zapytał
lekkim tonem:
– Co
tak długo to trwało?
Karolina
uniosła brwi. Gdyby porywczość leżała w jej naturze, zapewne uniosłaby się
słusznym poniekąd gniewem. Na szczęście dla Jasona, kobieta, z którą miał do czynienia
była łagodną i cierpliwą istotą, więc nutka przygany w jej odpowiedzi była
niemal niewyczuwalna:
–
Myślisz, że łatwo ubrać się jedną ręką?
Poczucie Winy zassało nowy haust
powietrza i tym razem ryknęło zwycięsko. Ego wcisnęło się głębiej pod kanapę.
Nadzieja wciąż jeszcze machała nieśmiało, ale jakoś tak bez wielkiego
przekonania.
