WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

27.03.2014

Przyszłościowo...

     Ponieważ nieuchronnie zbliżamy się do finału zarówno w "Słonym wietrze" jak i w "Dzieciach Żywiołów" uchylę rąbka tajemnicy, co dalej... Nie myślcie sobie bowiem, że na tym koniec. Mam w zanadrzu jeszcze kilka historyjek, którymi postanowiłam się z Wami podzielić. Spisywane wieki temu wymagają kapitalnego remontu, ale to drobiazg. Lubię grzebać w swojej szufladzie, a decyzja o publikacji tych staroci będzie miała na pewno jeden pozytywny dla nich skutek... Zostaną dokończone. W tej chwili większość z nich przypomina ruiny zamku w Ogrodzieńcu. Sporo jest, ale jeszcze więcej brakuje, albo trzeba wymienić albo zaszpachlować, podmalówkę zrobić, jakąś klepkę przymocować, taaa... dywanik położyć. Wracając do rzeczy...

     Kolejna opowieść będzie z cyklu "Dzikie łabędzie". Taki pomysł mi kiedyś po głowie chodził. Wymyśliłam sobie monumentalną wielowątkową opowieść. Wątki zostały, monumentu jakoś nigdy nie poskładałam do kupy. Pierwszą, którą Wam zaserwuję jest "Yave". Pierwszą, chociaż wedle chronologii tamtego universum dziej się jako ostatnia, bo po kilkunastu latach od właściwych zdarzeń. Ale jest najbardziej kompletna, dlatego ona poleci na pierwszy ogień. Poza tym historie łączą się ze sobą na tyle luźno, że kolejność ich czytania nie ma znaczenia.

Na południe gotowa ustawka z "Zatoki", a teraz w ramach zapowiedzi i mam nadzieję, dla zachęty, by mnie jeszcze nie porzucać, fragmencik...



     Melta miał lat dwadzieścia pięć, był postawnym, młodym mężczyzną i właśnie wracał z polowania, na które wyruszył przed świtaniem. Głowa martwej sarny, przytroczonej z tyłu siodła, kiwała się smętnie na boki. Wielkie aksamitne oczy spoglądały niewidzącym, melancholijnym wzrokiem. Melta zbliżał się już do osady. Słyszał śmiech i głosy kobiet piorących odzież nad potokiem. Oczywiście nie miał zamiaru zatrzymywać się i skradać po krzakach nad potokiem dla podziwiania „widoków”. Na takie zabawy był już stanowczo „za stary”. Nie mógł jednak powstrzymać uśmiechu, gdy dostrzegł wystające z kępy jałowca dwie pary chłopięcych nóg o podrapanych ostrymi igiełkami łydkach. Zaabsorbowani swoim zajęciem nie słyszeli kroków konia, które zresztą mocno wygłuszała porastająca ścieżkę miękka trawa. Melta zatrzymał wierzchowca i przywiązał go do drzewa.
     Kobiety kończyły swoją pracę. Większość odchodziła właśnie. Właściwie zostały tylko dwie młódki, które strawiwszy czas na zabawie teraz w pośpiechu nadganiały robotę. Pokrzykiwały coś wesoło, odpowiadając oddalającym się kobietom.
     Myśliwy skradał się bezszelestnie ku wciąż tkwiącym w jałowcach chłopcom i zbliżywszy się chwycił podglądaczy za kostki. Głośno wrzeszczących ze strachu, wywlókł z ukrycia.
     Zaalarmowane krzykiem dziewczyny porzuciły pracę i pobiegły, by sprawdzić, co się dzieje. Wypadły z gęstwiny na ścieżkę w chwili, gdy Melta chwytał urwisów za uszy i ciągnąc w górę stawiał na nogach.

     – Hejże! Człowieku! – krzyknęła rudowłosa Yave. Nie zatrzymując się wparowała pomiędzy Gedora, a wysokiego człowieka i z rozmachem uderzyła nieznanego napastnika pięściami w klatkę piersiową, starając się odepchnąć go od chłopaka. – Zostaw mojego brata!
     – Tak?! – poirytowany Melta też podniósł głos. – A wiesz, że cię podglądał panienko?!
     Płonące gniewem oczy Yave skierowały się ku Gedorowi rozcierającemu wytarmoszone ucho.
     – Podglądaliście nas?! – wrzasnęła wściekła.
     Uwaga Melty chwilowo skupiła się na zgrabnych łydkach Yave, odsłoniętych przez dość wysoko podkasaną przy praniu spódnicę i nieopatrznie puścił on ucho Yorki.
     – Ja wcale... – próbował się tłumaczyć Gedor, lecz jego kompan, korzystając z roztargnienia Melty, rzucił hasło:
     – W nogi!

     – Czekaj! Powiem wszystko matce! Zobaczysz, smarkaczu! Dostaniesz w skórę! – darła się czerwona ze złości Yave, ciskając za nimi szyszkami.
     – Daj spokój – nieznajomy chwycił ją za rękę. – Wszyscy chłopcy w ich wieku to robią – uśmiechnął się pobłażliwie. – Wyrośnie z tego.
     – Tak?! A ty, co o tym wiesz?! Też podglądałeś swoje starsze siostry?! – wrzasnęła teraz na niego, jako że był jedynym dostępnym w tej chwili przedstawicielem płci męskiej, na którym mogła zogniskować swój gniew.
     Nad strumykiem coś głośno chlupnęło w wodę.
     – O, nie! Moje pranie! – Pulchna Eyat znikła z prędkością, jakiej nikt by się po niej nie spodziewał przy jej tuszy.

     Mężczyzna, rzecz jasna, poczuł się dotknięty jawnie niesprawiedliwym atakiem na swoją osobę. Powiedział więc, nie kryjąc urazy:
     – Sądziłem, że za ocalenie twojego zgrabnego tyłeczka przed podglądaczami należy mi się, choć życzliwe dziękuję, ale...
     – Ocalenie?! Tak?! – Yave atakowała go, dźgając wskazującym palcem w pierś, niczym rozjuszona czapla. – A może oni ci podpadli, zajmując twoje miejsce, mądralo?! Bo niby skąd ty wiesz, jaki mam tyłek?!
     Rozzłoszczony już na dobre Melta, chwycił jej nadgarstki, unieruchamiając ręce.
     – Wiesz, co powinienem zrobić, dziewczyno?! No, wiesz?!
     – Puszczaj mnie zaraz ty wielkoludzie!
     Zignorował „puszczaj” i „wielkoludzie”, skupiając się na „zaraz”.

     – Zaraz przełożę cię przez kolano i przekonam się, jak jest naprawdę... – mruknął złowrogo.

Taaa... Czy Melta spełnił swoją groźbę? Dowiedzą się Ci, którzy wytrzymają jeszcze trochę ze mną i z moim blogiem ;) Aha, "Yave" dostanie etykietkę powieść, ponieważ tą postanowiłam oznaczać teksty dłuższe niż 45 stron w wordzie, a ten ma znacznie więcej już na tę chwilę. Przy czym jeszcze to i owo muszę tam uzupełnić.
W południe, jak mówiłam: "Zatoka"...

2 komentarze:

  1. No proszę! Co to się zadzieje przy takich dwóch temperamentach? Oj, co tu się będzie działo!!
    Ale się dzisiaj czuję obdarowana :) Chwilkę popracuję i znowu do Ciebie wracam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he, u mnie to ostatnie podrygi, jutro wraca mąż i trza będzie się nim zaopiekować ;) tekst jest stary i trochę grafomański, ale pfff... co tam ;)

      Usuń

Dziękuję za komentarze :). Na pytania dotyczące bohaterów i fabuły zawsze odpowiadam.