Dzisiaj malutki przerywnik, tak na odrobinę uśmiechu :)
Myślałem, że to będzie dzień jak, co dzień. Te same trociny
pod tyłkiem, ten sam szary kumpel, to samo
siano do chrupania… Nuda… Dobrze, że
przynajmniej gęby przed szybką zmieniają się od czasu do czasu. Szczerzą się,
nie wiadomo do czego. Żeby chociaż zęby mieli ładne, długie, ostre, jak moje… I
znów jakieś gęby. Gapią się jakby królika nie widzieli w życiu… O, ta wielka,
palczasta łapa… Pewnie dosypie karmy. Ona jest spoko… Zignorowałem, pogryzając
słomkę… A teraz nawet ruszyć uchem nie mogę. Tylko jednym okiem lukam przez
malutką dziurkę, w tym cholernym pudełku… Jeszcze nie wiem, czy się bać…
Ostatecznie zdecydowałem, że jednak wylezę z pudełka. Warto
było. Teraz to dopiero mam wielką
klatkę. Już zacząłem ją zwiedzać, na razie
dywanik. Dalej podłoże robi wrażenie niestabilnego. Przynajmniej mnie trudno na
nim utrzymać stabilność. Prócz mnie w klatce mieszkają dwie duże samice i dwóch
samców, z czego młodszego prawie nigdy nie ma. Ludzie poustawiali w rożnych
miejscach wielkie, dziwne sprzęty. Czasem na nich leżą, czasem siedzą. Dziwni
jacyś... Przecież wygodnie można się ułożyć na dywaniku albo na podłodze.
Myślałem, myślałem i już wiem, w jakim celu zajmują miejsca na tych wielkich przedmiotach
i do czego one służą. Do... głaskania króliczka!
Każdy chciałby wiedzieć kim
jest, ja także. Tymczasem miałem z tym pewien dylemat. Aż do dnia, gdy
odkryłem, że posiadam TO. Jestem facetem. Królikiem znaczy, nie królicą. Ucieszyłem
się z rozwiązania zagadki i postanowiłem natychmiast wypróbować jak TO działa.
Na tych dwóch dużych samicach, co mieszkają w mojej klatce. Obie pogoniły mnie
z wrzaskiem. Nie, to nie. Może jestem tylko królikiem, ale swój honor mam,
prosił nie będę. Jest przecież jeszcze duży samiec... Niestety też nie okazał
zrozumienia i chęci do współpracy. Siedzę, więc w swoim kąciku pod stołem i
przeżuwam porażkę. Dzisiaj nie dam się głaskać. Też będę niemiły...
Jutro i we środę wracamy do "Dzieci"... a potem zobaczymy ;)




Świetne. Zwłaszcza ostatnia część mnie ubawiła. Biedny królik, na którym chciał wypróbować TO :D
OdpowiedzUsuńDuże samice i samiec to ludzie, których traktuje jak stado, duża klatka to mieszkanie bo łazi po całej chałupie :p A najlepsze, że nadal ma nadzieję, że mu się TO uda na kimś wypróbować :D
UsuńBiedny zwierzak ;) Czy nie myślałaś, by sprawić mu jakieś spotkania zapoznawcze? Co to za życie samca, gdy nigdy nie uda mu się sprawdzić, jak TO działa? ;D Smutne i pełne frustracji najpewniej. Miej dla zwierzaka litość i daj mu się przynajmniej raz w życiu wyszumieć. Bądź człowiekiem ;P
OdpowiedzUsuńSzymonie, taki już jego marny los ;), ale zapewniam nie wygląda na zbytnio sfrustrowanego :D
Usuń"Lizakowy pamiętnik" wyszedł genialnie, aż się prosi byś go kontynuowała. Wywołał uśmiech na twarzy nawet u najgorszej marudy na świecie
OdpowiedzUsuńPS tylko go nie morduj :P
Swoją drogą nie powinno być "prosić" a nie "prosił"? Nie jestem pewna.
OdpowiedzUsuń(Ja) "będę prosił" - I os. sądzę, że tak powinno być ;).
UsuńNie wykluczam, że mój królik jeszcze mnie zainspiruje :). Póki co, nie stara się tylko śpi i podstawia się do głaskania (jednak. I spokojna głowa, kto by chciał skrzywdzić Lizaka, marny jego los ;)