Jak zapewne zauważyliście pojawiła się po lewej stronie sonda.
W poprzednim poście napisałam, co napisałam i zdania nie zmieniłam bynajmniej. Kradzież, to kradzież jakkolwiek złodziej zechce ją sobie nazwać. Nie mniej pod wpisem pojawił się głos od Czytelniczki, że blokada czasem może stanowić problem i Czytelniczka podała argumenty, z którymi trudno się nie zgodzić. Ja z internetu na telefonie korzystam sporadycznie, a już na pewno nie czytam na nim własnego bloga, ani niestety Waszych też nie, dlatego nie mam porównania i muszę polegać na tym, co Wy mi sygnalizujecie. I o ile nadal uważam, że istnienie blokady nie przeszkadza w napisaniu prostego komentarza, jeśli ktoś ma ochotę go napisać, a jej brak nikogo do komentowania nie zachęci, to chciałabym się dowiedzieć co faktycznie myślą o niej moi Czytelnicy. Czytelnicy zaznaczam, nie jakaś tam wyrwana nie wiadomo skąd osoba, która póki co nie próbowała tu nigdy zostawić żadnego komentarza, za to próbowała sobie coś skopiować. Mimo, że ma jak byk napisane, że na kopiowanie tekstów autorka bloga nie wyraża zgody. No, ale kto by się tam ałtorem przejmował i jego fanaberiami. Przecież grunt to dowartościować własne ego.
Co zaś się tyczy blokady... To czy faktycznie i jak wielu osobom utrudnia życie? Żeby się tego dowiedzieć włączyłam sondę. Ona sobie tu na blogu powisi jakiś czas, bliżej nie określony. I mam nadzieję, że pozwoli mi się zorientować w skali problemu. Jeśli faktycznie okazałby się WIELKI, zastanowię się jak go rozwiązać.
Proszę, klikajcie w opcję bliższą swemu sercu. Sonda jest anonimowa, ktokolwiek i cokolwiek sobie kliknie, złośliwa małpa na pewno nie będzie go ścigać po internetach. Nie należę bowiem do osób, które swoje żale, czy też ból dupy, jak to niektórzy lubią obrazowo określać, wywalają w cudzym ogródku. Wyłącznie we własnym się pienię i zrzędzę. I tak pozostanie.
Miał być normalny czytelniczy wpis, ale niestety... Remonty odcięły mnie od mojego osobistego kompa. Korzystam ze sprzętu awaryjno-wyjazdowego, a tu niestety nie mam tego, co potrzebne. Tak że niestety, jakiś normalny wpis ukaże się pewnie dopiero po niedzieli.
A obrazek dzisiaj tematyczny. Tak mniej więcej wygląda moja chałupa, już drugi tydzień ;(...
Jak coś, to przyjmuję kondolencje ;)