WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

31.07.2015

Otwieramy szampana...

Ktoś zauważył, a może i nie, jak nie to oficjalnie ogłaszam, iż wyautowałam stąd "Nie-boskie stworzenie". Stało się tak, ponieważ weszło w skład oficjalnego wydania, które się ukaże nakładem... Więcej szczegółów w temacie będzie w swoim czasie. Na razie dmucham, a właściwie dmuchamy, bo jest nas... legion :P, na zimne.

Nie wykluczone, że siłą rozpędu w przyszłości wyleci stąd jeszcze to i owo, więc... czytajcie, póki możecie, za free, żeby potem nie było płaczu ;).

Ponieważ domknięcie bieżącego projektu spuściło ze mnie sporo ciśnienia i pary, mam wreszcie chęć wrócić do moich tekstów. Za tydzień jadę na urlop, zabieram ze sobą lapka i pliki z tekstami i biorę się ostro do roboty. Szczególnie, że za progiem czeka kolejny projekt :).

Do następnego, tym razem już konkretnego, opowiadaniowego wpisu ;)

12.06.2015

Dioris cz.2

Uporałam się z tym i z owym, pora na kolejny wpis z Dzikusów. Jeśli ktoś czeka na "15 godzin..." to proces mi się klaruje i troszkę jeszcze to pewnie potrwa nim polecimy z tym dalej. Tymczasem "Dioris" jako zapchaj dziura. No, i jeszcze słówka dwa na temat mojej sondy, ale to na końcu.

poprzedni fragment


     Dioris zabrano. Kalgas rozejrzał się po opustoszałej komnacie. Stoły i ławy poodsuwano pod ściany, na podłodze porozkładane były sienniki, derki, trochę zwierzęcych skór. Służyło to wszystko przetrzymywanym tu dworkom za posłania i okrycia, gdy było ich tu wiele. Teraz na jednym z nich, skulona, siedziała tylko jedna, struchlała Imeni. Na chwilę zatrzymał na niej wzrok i prychnął pogardliwie.
     – Rozpalić tu ogień. – Polecił. – I dajcie jej coś jeść.

     Drzwi zamknęły się z trzaskiem. Imeni została sama w gęstniejącym mroku. Nie płakała już. Nie poruszyła się, gdy wszedł pachołek, by rozpalić ogień, ani gdy w chwilę później inny przyniósł miskę z jakąś strawą i świeżą wodę. O siedzenia w bezruchu zdrętwiały ręce i nogi, ale zupełnie nie zwracała na to uwagi. Strach skutecznie tłumił wszelkie inne odczucia.
     Drgnęła dopiero późną nocą, gdy znów otwarły się drzwi, a sługa wprowadził, czy raczej wepchnął do środka Dioris.
     Imeni poderwała się ze swego miejsca. W świetle pełgających, po polanach w palenisku, płomieni siostra wyglądała okropnie. Twarz miała bladą i ślady uderzeń na niej. Ubranie w nieładzie.  Na zaciśniętych ustach zaschniętą krew. Tępy, niewidzący wzrok wbiła w nieokreślony punkt przed sobą. Imeni podeszła do niej powolutku.
     – Dioris... moja kochana. – Głos się jej łamał. – Tak się bałam, że już nigdy cię nie zobaczę.
     Wyciągnęła ramiona, chciała ją objąć, przytulić się do niej, ale tamta odsunęła się w milczeniu.
     – Dioris... – wymamrotała zdezorientowana szesnastolatka.
     Poturbowana dziewczyna wyminęła ją bez słowa i zwinęła w kłębek na posłaniu w najdalszym, najciemniejszym kącie. Odwróciła się plecami do sali i zasłoniła się naciągając wełnianą derkę pod samą brodę. Imeni zbliżyła się ostrożnie i lekko pogładziła potargane włosy Dioris. Wtedy ta wreszcie odezwała się matowym głosem:

19.05.2015

Sondny czas

     Jak zapewne zauważyliście pojawiła się po lewej stronie sonda.

     W poprzednim poście napisałam, co napisałam i zdania nie zmieniłam bynajmniej. Kradzież, to kradzież jakkolwiek złodziej zechce ją sobie nazwać. Nie mniej pod wpisem pojawił się głos od Czytelniczki, że blokada czasem może stanowić problem i Czytelniczka podała argumenty, z którymi trudno się nie zgodzić. Ja z internetu na telefonie korzystam sporadycznie, a już na pewno nie czytam na nim własnego bloga, ani niestety Waszych też nie, dlatego nie mam porównania i muszę polegać na tym, co Wy mi sygnalizujecie. I o ile nadal uważam, że istnienie blokady nie przeszkadza w napisaniu prostego komentarza, jeśli ktoś ma ochotę go napisać, a jej brak nikogo do komentowania nie zachęci, to chciałabym się dowiedzieć co faktycznie myślą o niej moi Czytelnicy. Czytelnicy zaznaczam, nie jakaś tam wyrwana nie wiadomo skąd osoba, która póki co nie próbowała tu nigdy zostawić żadnego komentarza, za to próbowała sobie coś skopiować. Mimo, że ma jak byk napisane, że na kopiowanie tekstów autorka bloga nie wyraża zgody. No, ale kto by się tam ałtorem przejmował i jego fanaberiami. Przecież grunt to dowartościować własne ego.

     Co zaś się tyczy blokady... To czy faktycznie i jak wielu osobom utrudnia życie? Żeby się tego dowiedzieć włączyłam sondę. Ona sobie tu na blogu powisi jakiś czas, bliżej nie określony. I mam nadzieję, że pozwoli mi się zorientować w skali problemu. Jeśli faktycznie okazałby się WIELKI, zastanowię się jak go rozwiązać.
     Proszę, klikajcie w opcję bliższą swemu sercu. Sonda jest anonimowa, ktokolwiek i cokolwiek sobie kliknie, złośliwa małpa na pewno nie będzie go ścigać po internetach. Nie należę bowiem do osób, które swoje żale, czy też ból dupy, jak to niektórzy lubią obrazowo określać, wywalają w cudzym ogródku. Wyłącznie we własnym się pienię i zrzędzę. I tak pozostanie.

     Miał być normalny czytelniczy wpis, ale niestety... Remonty odcięły mnie od mojego osobistego kompa. Korzystam ze sprzętu awaryjno-wyjazdowego, a tu niestety nie mam tego, co potrzebne. Tak że niestety, jakiś normalny wpis ukaże się pewnie dopiero po niedzieli.

     A obrazek dzisiaj tematyczny. Tak mniej więcej wygląda moja chałupa, już drugi tydzień ;(...

     Jak coś, to przyjmuję kondolencje ;)