WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

28.06.2016

Od strony technicznej...


     A więc od strony technicznej...


     Tak, wiem nie zaczyna się zdania od "a więc", "tak, więc", ani od "więc" w ogóle... No i co z tego? Nic. Dlatego... a więc, od strony technicznej dół, głęboki jak Rów Mariański.

     Kochani, sprzęt zdechł. Jeszcze nie wiem czy definitywnie bo właśnie zabrało go "pogotowie" i dowiem się za kilka godzin, czy reanimacja rokuje nadzieję.
     Oczywiście w dzisiejszej dobie nie jest tak, że padnięcie jednego starego, zdezelowanego kompa odcina nas od świata. Teraz telefony, smartfony, tablety i Bóg jeden wie co tam jeszcze. Tak że oczywiście nadal mam dostęp do sieci i do komputera (innego, a nawet dwóch innych), ale... Bo zawsze jakieś ale się znajdzie. Ale...  nie pisałam, nie piszę i nigdy w życiu nie będę pisała na telefonie. Taka zabawa jest dobra dla dzieci, ja swoje pisanie traktuję jednak odrobinę poważniej, nawet jeśli jest to tylko hobby. Na tablecie to może i bym pisała, ale nie posiadam. A najpoważniejszym problemem jest to, że dwa pliki, na których pracowałam ostatnio, w tym plik z opowiadankiem "15 godzin..." pozostały na dysku trupka. Nie wiem kiedy uda się odzyskać dane i czy w ogóle będzie to możliwe.
     Mimo to powodu do totalnej paniki nie ma. Zdechły komp to nie apokalipsa, a ja pliki przechowuję nie tylko w jednym miejscu. Ma oczywiście zapasowe kopie, niestety nie ma w nich wszystkiego co ostatnio sobie doklepałam. Duże tego nie było, ale jednak, a odtwarzanie tego, co już gdzieś z głowy przeniosłam na nośnik, to niestety nie jest to, co tygryski lubią najbardziej.

     Nie najlepiej się czuję ze świadomością, że oczekiwanie na kolejny fragment "15 godzin..." przeciągnie się nieco w czasie, szczególnie po ciepłym i bardzo życzliwym komentarzu jaki ostatnio dostałam. Niestety, siła wyższa. Z tego co mam pochowane, niczym wiewiór, w różnych dziuplach wydobyłam na razie jedno krótkie opowiadanko, które kiedyś już było na blogu, a które zostało zdjęte, bo był plan. Plan zdechł śmiercią naturalną, więc opowiadanie tu wróci. Wiem, że to jedynie zapchajdziura, ale chcę żeby mimo technicznych kłopotów przejściowych, blog nie był martwy. Szczególnie, że przeszłam tu w tryb "spacerowy" i wpisy i tak nie pojawiają się zbyt często.

W każdym razie opowiadanko "z odzysku" wpadnie tu w dwóch częściach i pierwsza z tych dwu zostanie dodana jutro. Do jutra zatem, kto wie, może wieści na które czekam okażą się pomyślne :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze :). Na pytania dotyczące bohaterów i fabuły zawsze odpowiadam.