WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

5.08.2015

O warsztatach o... Indianach...











Najsamprzód o warsztatach...
     Jest pomysł i projekt do realizacji… Autorką jednego i drugiego jest Karina. Bierze udział w konkursie. Wygrana pozwoliłaby zrealizować i rozwinąć pomysł w prężnie funkcjonujący portal. Gorąco zachęcam do wsparcia Kariny. Wystarczy oddać głos poprzez kliknięcie na TEJ STRONIE. Można tam znaleźć informacje o szczegółach pomysłu. Można też doczytać o nim tutaj. W imieniu pomysłodawczyni dziękuję za każdy oddany głos.


     No, dobra, a teraz trochę prywaty… No, niestety przed nami kolejny przestój, bowiem wyjeżdżam za dwa dni na trochę, a przenośny sprzęt wysiadł. W związku z tym nie będę miała na czym pisać (chociaż to może jakoś obejdę i powracając do korzeni zaopatrzę się w kajecik oraz pióro) ani z czego się zalogować do sieci. Tak że jeśli nawet coś naskrobię, to i tak po powrocie będę musiała wpierw przenieść rzecz na dysk.

3.08.2015

Dioris cz.3

Za oknem afrykańskie upały a tu trochę zimy i lodu, ale i tak będzie gorąco ;). Zapraszam na kolejny fragment Dioris. Na razie jeszcze poprawiam to co kiedyś tam zostało spisane. Schody zaczną się, gdy dotrę do moich luk, których zwykle pełno mam w starych opowiastkach, w tej też ich nie brakuje. Tu dochodzi jeszcze ten problem, że choć każda część "Dzikich" stanowi osobną opowieść to zasadniczo są całością. Zdarzenia zazębiają się, często toczą się równolegle w jednej i innych częściach. Zdarza się też że poszczególni bohaterowie uczestniczą w tych samych akcjach. Myślę jednak że w pełni to ogarnę dopiero wtedy, kiedy wreszcie wszystkie części zostaną pouzupełniane i napisane do końca. Ale to kiedyś tam ;)



     Wciąż jeszcze zima trzymała świat w okowach, choć już nie tak twardą ręką. Zwłaszcza tu, w dolinach, gdzie wiosna zawsze przychodziła nieco szybciej. Wprawdzie Graniczna Rzeka nadal była skuta lodem, ale ów zrobił się już kruchy i niepewna byłaby po nim przeprawa.

     Samotny jeździec zatrzymał konia na brzegu i długą chwilę obserwował rzekę. Zamarznięta, tylko środkiem rwała wąska struga, wolna od lodu. Człowiek obejrzał się za siebie, jak ktoś ścigany, kto wie, że pościg lada moment pojawi się w zasięgu wzroku. Wahanie trwało tylko chwilę. Odpiął sakwy od siodła i przerzucił sobie przez ramię. Zmusił konia do zejścia na lód.
     Zaniepokojone zwierzę, które z własnej woli z pewnością nigdy nie wlazłoby na niebezpiecznie cienką taflę, z nisko pochyloną głową węszyło rozdętymi chrapami. Parskało głośno, ostrzegawczo i ostrożnie stawiało rozsunięte szeroko nogi na niepewnym, śliskim podłożu. W okolicy płynącej środkiem, wąskiej strugi lód pod kopytami konia zaczął złowrogo trzeszczeć. Wtedy jeździec błyskawicznie zsunął się z siodła i lekkim krokiem pobiegł co sił, ku strużce. W pędzie odbił się od jej jednego brzegu i jakimś cudem udało mu się wylądować po drugiej stronie, nie wpadając przy tym do wody. W biegu odwrócił tylko głowę i kątem oka dostrzegł jak lód, pod porzuconym wierzchowcem, załamuje się z trzaskiem i zwierzę z rozpaczliwym kwikiem pogrąża się w lodowatej wodzie. Człowiek biegiem dopadł drugiego brzegu Rzeki i skrył się w zaroślach. W chwili, gdy znikał na przeciwległym brzegu pojawili się trzej jeźdźcy.
     Tonący koń wciąż jeszcze walczył o życie, rżąc i desperacko bijąc kopytami wodę. Trzej przybysze patrzyli na tę walkę z daleka. Żaden nie odważył się wjechać na lód. Wreszcie tonące zwierzę poddało się i znikło pod lodem. Ludzie po drugiej stronie stali jeszcze chwilę, gestykulując i wskazując to na lód, to na  wyrwę po środku rzeki, wreszcie zawrócili konie i odjechali.

31.07.2015

Otwieramy szampana...

Ktoś zauważył, a może i nie, jak nie to oficjalnie ogłaszam, iż wyautowałam stąd "Nie-boskie stworzenie". Stało się tak, ponieważ weszło w skład oficjalnego wydania, które się ukaże nakładem... Więcej szczegółów w temacie będzie w swoim czasie. Na razie dmucham, a właściwie dmuchamy, bo jest nas... legion :P, na zimne.

Nie wykluczone, że siłą rozpędu w przyszłości wyleci stąd jeszcze to i owo, więc... czytajcie, póki możecie, za free, żeby potem nie było płaczu ;).

Ponieważ domknięcie bieżącego projektu spuściło ze mnie sporo ciśnienia i pary, mam wreszcie chęć wrócić do moich tekstów. Za tydzień jadę na urlop, zabieram ze sobą lapka i pliki z tekstami i biorę się ostro do roboty. Szczególnie, że za progiem czeka kolejny projekt :).

Do następnego, tym razem już konkretnego, opowiadaniowego wpisu ;)