Najsamprzód o warsztatach...
Jest pomysł i projekt do realizacji… Autorką jednego i drugiego jest Karina. Bierze udział w konkursie. Wygrana pozwoliłaby zrealizować i rozwinąć pomysł w prężnie funkcjonujący portal. Gorąco zachęcam do wsparcia Kariny. Wystarczy oddać głos poprzez kliknięcie na TEJ STRONIE. Można tam znaleźć informacje o szczegółach pomysłu. Można też doczytać o nim tutaj. W imieniu pomysłodawczyni dziękuję za każdy oddany głos.
No, dobra, a teraz trochę prywaty… No, niestety przed nami kolejny przestój, bowiem wyjeżdżam za dwa dni na trochę, a przenośny sprzęt wysiadł. W związku z tym nie będę miała na czym pisać (chociaż to może jakoś obejdę i powracając do korzeni zaopatrzę się w kajecik oraz pióro) ani z czego się zalogować do sieci. Tak że jeśli nawet coś naskrobię, to i tak po powrocie będę musiała wpierw przenieść rzecz na dysk.
I tak to dotarliśmy do tych Indian, bo parafrazując wypowiedź starego Indianina, z jakiegoś westernu: „cóż znaczy dzisiejszy człowiek bez swojej laptopa i dostępu do internetów” (w tym miejscu wywracamy z dezaprobatą oczyma) tak się właśnie prezentuje moja sytuacja sprzętowa. Indianin, o ile dobrze pamiętam, mówił o „białym człowieku bez strzelby i siodła”, bo jak wiadomo dobry Indianin = porządny łuk + porządny tomahawk + para solidnych mokasynów. Strzelby generalnie były passe, przynajmniej początkowo. Strzelbą można było komuś rozwalić łeb, ale jak potem z takiej rozkwaszonej czaszki zdjąć przyzwoity skalp? Tak że strzelby zdecydowanie, fuj. A koń, jeśli już, to bezwzględnie bez siodła, często bez uzdy nawet. Ale ogólny sens zdania chyba wyszedł mi podobny. Ma nadzieję że podobny ;).
A tak w ogóle, to wiele osób sądzi, że koń do Ameryki trafił dopiero z białym człowiekiem. Otóż nie, koń był na kontynencie amerykańskim i jako gatunek miał się tam całkiem dobrze. Niestety pojawili się ludzie (później nazwani Indianami) i uznali, że koń jest smaczny zanim odkryli, że można konia użyć do czegoś więcej niż tylko do gulaszu. No i swoje rodzime pierwotne konie najzwyczajniej w świecie, pierwsi Indianie zeżarli potomnym nawet nie przekazując pamięci o ich istnieniu.
W sumie może i dobrze, że nie przekazali, w przeciwnym razie pewnie zeżarli by natychmiast te przywiezione przez kolonizatorów, a tak dane było koniowi ponownie zdziczeć i znów mieć się dobrze na kontynencie przynajmniej przez jakiś czas, bo jak tam teraz jest z dzikimi mustangami to nie wiem. Stawiam, że raczej równie trudno jak każdej stadnej zwierzynie zmuszonej dzielić kontynent z człowiekiem.
Poniżej dziki mustang:
Jeśli zaś chodzi o te konie, które do ostatniego osobnika zostały skonsumowane dawnymi czasy i słuch o nich zaginął, to te wyglądały mniej więcej tak:
Na fotce koń Przewalskiego.
I tak, wiem, wpis jest kompletnie „nie na temat”, ale od czasu do czasu i taki jest potrzebny ;).
A teraz życzę wszystkim fantastycznej drugiej połowy wakacji :D
A tak w ogóle, to wiele osób sądzi, że koń do Ameryki trafił dopiero z białym człowiekiem. Otóż nie, koń był na kontynencie amerykańskim i jako gatunek miał się tam całkiem dobrze. Niestety pojawili się ludzie (później nazwani Indianami) i uznali, że koń jest smaczny zanim odkryli, że można konia użyć do czegoś więcej niż tylko do gulaszu. No i swoje rodzime pierwotne konie najzwyczajniej w świecie, pierwsi Indianie zeżarli potomnym nawet nie przekazując pamięci o ich istnieniu.
W sumie może i dobrze, że nie przekazali, w przeciwnym razie pewnie zeżarli by natychmiast te przywiezione przez kolonizatorów, a tak dane było koniowi ponownie zdziczeć i znów mieć się dobrze na kontynencie przynajmniej przez jakiś czas, bo jak tam teraz jest z dzikimi mustangami to nie wiem. Stawiam, że raczej równie trudno jak każdej stadnej zwierzynie zmuszonej dzielić kontynent z człowiekiem.
Poniżej dziki mustang:
Jeśli zaś chodzi o te konie, które do ostatniego osobnika zostały skonsumowane dawnymi czasy i słuch o nich zaginął, to te wyglądały mniej więcej tak:
Na fotce koń Przewalskiego.
I tak, wiem, wpis jest kompletnie „nie na temat”, ale od czasu do czasu i taki jest potrzebny ;).
A teraz życzę wszystkim fantastycznej drugiej połowy wakacji :D



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarze :). Na pytania dotyczące bohaterów i fabuły zawsze odpowiadam.