WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Studnia i róża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Studnia i róża. Pokaż wszystkie posty

14.02.2014

Studnia i róża - cz. 3






Zapraszam na trzecią, ostatnia już część mojej walentynkowej historii :) 16+ dzieci proszę zamknąć oczęta :p


poprzedni fragment                   

     Sen, zły sen, nawiedzający go od dnia, gdy sam, w walce przelał pierwszą krew, stając się mężczyzną. Powracał nieubłaganie, przypominając o winie dziada, którego nigdy nie poznał. Sen, który dręczył jego duszę, odbierał nadzieję i wiarę.
Przekleństwo nieuchronnie podążało za jego rodem. Rahil był ostatni i wkrótce przelana tamtego dnia niewinna krew doczeka się zadośćuczynienia.
     Znów go śnił. Krzycząc, próbował powstrzymać bezwzględnego przodka, przestrzec go, ale nie mógł zostać wysłuchany. Był Przyszłością i Przeszłość nie mogła go usłyszeć. Niczego nie mógł zmienić. Rozpacz rozdzierała mu serce i dławiła oddech. Palce zaciskały się konwulsyjnie na jedwabnej pościeli. Mięśnie napinały się drżąc z wysiłku, a ciało pokryło się potem. Mamrotał coś niewyraźnie, walcząc z niewidocznym przeciwnikiem.
     Ktoś go dotykał. Gniewnie odtrącił dłonie, ale one powróciły z uporem. Zacisnęły się na jego ramionach i próbowały nim potrząsnąć.

     Przeklinam cię, Rahilu, książę ilSahdaar... Nie!

     – Obudź się, Rahilu... Obudź się, proszę...

     Otworzył oczy... Sen wciąż trwał. Jej twarz tuż nad nim... Wciągnął ramiona... Niech sen się nie kończy...
     – Eyana... – wymamrotał.
     Przyciągnął ją do siebie i odwrócił się  tak, że znalazła się pod nim. Jego ruchy były gwałtowne, drapieżne... Przycisnął ją swoim ciężarem, że ledwie mogła oddychać.
     – Rahilu... Miałeś zły sen... Obudziłam cię...
     Nie słuchał jej.
     – Eyana...  Mój sen... Moja róża...
     Nie pozwolił jej mówić, rozgniatając usta pocałunkami. Tulił ją do siebie chciwie. Jakby się bał, że ona zniknie jeśli rozluźni uchwyt.

13.02.2014

Studnia i róża - cz. 2

Kontynuujemy... Znaleźliście już ukrytą informację? Nie? to szukamy dalej ;)

   


     Oderwał palce od jej piersi i ujął podbródek, unosząc twarz. W jego wzroku zapłonęło coś, czego nie znała i nie potrafiła określić.
     – Dlaczego sądzisz, że chcę cię zabić, Eyano?
     – Powiedziałeś...
     – Powiedziałem, że chcę życia, nie śmierci. Twoje życie należy do mnie.
     Zaskoczenie odbiło się w niebieskich oczach. Zastygła w bezruchu, zdezorientowana odpowiedzią. Z wolna docierał do niej sens, a zaskoczenie zaczęło przeradzać się w gniew.
     – Oszukałeś mnie...
     – Ja? – Uśmiechnął się z lekką drwiną. – Nie. To ty, źle zrozumiałaś.
     – Wiedziałeś o tym.
     – Czy to znaczy, że wolałabyś abym cię zabił?
     Zignorowała pytanie. To los sióstr budził jej niepokój, nie własny.
     – Moje siostry, to jeszcze dzieci. Potrzebują mnie. Czy w takim razie pozwolisz mi do nich wrócić?
     – Nie, Eyano – szepnął.

     Niespodziewanie nachylił się i przytulił wargi do jej ust. Zamarła w bezruchu. Nie broniła się, ale też nie odpowiedziała w żaden sposób na tę czułość.
     Podniósł po chwili głowę i utkwił pociemniałe spojrzenie w źrenicach, dziewczyny. Wyprostował się i odsunął od niej, nie uwalniając wzroku. Oszołomiona, przyglądała mu się szeroko otwartymi oczyma, gdy w pośpiechu odpinał skórzaną zbroję, a następnie odrzucił na bok.

...zerwij różę... zerwij jej pąk...

12.02.2014

Studnia i róża - cz. 1







WALENTYNKI zbliżają się wielkimi krokami, startujemy z niespodzianką...
Dziś część pierwsza zgodnie z zapowiedzią. Kolejne o 17:00 każdego dnia aż do 14 lutego.
W jednej części ukryję informację o tym co było inspiracją do napisania tego właśnie opowiadania. Będzie to jedna z trzech odpowiedzi w mini quizie. Zaczynamy zabawę :). Ach, zapomniałabym, tekst 18+ ;)


Start

Przeklinam cię... W trzy pokolenia ród twój sczeźnie...

     Rahil trzymał głowę dogorywającego brata na kolanach. Serce ściskał ból. Z otwartej rany, na piersi Arnona sączyła się jasnoczerwona, spieniona krew. Ostrze przebiło młodzieńca na wylot. Oddychał z trudem, a powietrze ze świstem uchodziło z przebitego płuca. Ściskał dłoń Rahila drętwiejącymi palcami. W gasnącym wzroku płonął gniew. Usiłował coś powiedzieć, lecz nie mógł zaczerpnąć tchu.
     – Cicho, bracie, cicho – mówił łagodnie starszy z książąt, gładząc czoło Arnona dłonią ubroczoną w jego krwi.
     – Rahilu... – wycharczał ranny – strzeż...
     – Cicho, nic nie mów. Zwyciężyliśmy. Tamci gryzą piach – uspokajał Rahil.
     – Nie... – pierś Arnona podnosiła się i opadała z coraz większym trudem – musisz... strzeż się...
     Dalsze słowa uwięzły w gardle. Twarz konającego wykrzywił grymas bólu i żalu. Klatka piersiowa poruszyła się raz jeszcze i znieruchomiała. Rahil czuł palące pod powiekami łzy, lecz nie pozwolił im płynąć. Powoli wysunął dłoń ze zwiotczałych palców Arnona. Zamknął oczy brata i zasłonił jego twarz skrajem płaszcza.
     Został już tylko on. Ostatni z rodu...

Nic nie jest dziełem przypadku... Przeznaczenie... Dosięgnie cię zawsze...

     Zacisnął szczęki. Przeciwny był, by Arnon ciągnął z nim na wojnę. Ale brat, choć młodszy, był dorosły i... uparty. Postawił na swoim, a teraz...
     Głupia potyczka, przypadkowa i bezsensowna. Kilkudziesięciu maruderów. Niedobitków wrogiej armii. Zbójecka banda grasująca po okolicy... I bezsensowna, przypadkowa śmierć...