WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

19.10.2016

Sen o deszczu cz.1

To będzie krótki tekst, który wrzucę w dwóch częściach. Do kontynuacji "15 godzin..." wrócę kiedy uporam się z "Dziećmi Żywiołów", które teraz ogarniam po całości. Są w tej chwili dostępne na moim koncie na wattpad (link po prawej u góry), jeżeli ktoś miałby ochotę zerknąć. Dodaję tam w tej chwili ostatnią część. A dzisiaj zapraszam na "Sen o deszczu" :).

Start



     Jestem Nuba, a to ziemia, na której żyję. Piękna i droga naszym sercom, choć potrafi też być okrutna i surowa.
     Są dni, gdy niebo płacze ze szczęścia, a wtedy ziemia stroi się w zieleń i rodzi obficie wszelkie dobra. Są też takie, gdy jest błękitne i odległe, a słońce gorące jak ogień. Wtedy ziemia umiera, zwierzęta odchodzą, a woda w rzece przestaje płynąć.

     To jest nasz dom.
     Kochamy go, należymy do tego miejsca, a ono należy do nas. Dlatego trwamy tu na dobre i na złe, tak w porach deszczów, jak i podczas suszy.
Teraz jest susza, ale my wiemy, że wkrótce od gór przypłyną chmury, a z nimi życiodajne ulewy. Tak jest od zarania dziejów i zawsze będzie. Deszcze i susze przeplatają się nawzajem tak, jak życie i śmierć tworzą nieskończony łańcuch, którego ogniwami jesteśmy.

***
     Spoglądam na czerwoną tarczę wiszącą nisko nad horyzontem. Prawie dotyka suchych, rzadkich kęp twardej trawy. Powietrze drży od gorąca i sawanna wygląda jak żywa. Obok pasie się niewielkie stadko chudych krów.
 
     Ich pyski poruszają się powoli, gdy żują niesmaczne, bezwartościowe źdźbła. Spoglądam na niebo, szukam chmur nad horyzontem, zwiastujących nadejście pory deszczów.
     Lecz niebo jest gładkie, wysokie i błękitne. Tylko od zachodu zaczerwienione schodzącym z niego słońcem. Powietrze drży, a ono rozżarzone i bezlitosne wygląda jak kula ognia zawieszona nad rudo-żółtą równiną.

     Daleko przede mną wąski pas zieleni. Rzeka, której mętne wody pozwalają nam przetrwać okresy suszy. Teraz zielenią się jeszcze jedynie kolczaste, akacjowe krzewy, rosnące blisko brzegów. Tego roku pora sucha przedłuża się i z każdym dniem wody w korycie jest mniej, a stary szaman Mdua, z coraz większym niepokojem śledzi wzrokiem horyzont. Wyparuje chmur, zbierających się nad szczytami odległych gór. Gdy się pojawią, rzeka znów wypełni się wodą, a sawanna zazieleni od życiodajnych deszczów.

     Gorący, suchy dzień dobiega końca. Idę do rzeki po wodę, by przynieść ją do rodzinnej chaty. Kiedy wrócę, z matką i siostrami przygotujemy posiłek dla ojca i braci. Idę sama, ponieważ inne dziewczęta poszły wcześniej i teraz właśnie wracają. Z daleka słyszę ich głosy i rozmowy. Machają do mnie wesoło i śmieją się:
     − Patrzcie, Nuba znów się spóźniła i teraz sama musi iść nad rzekę!

     Ich słowa mnie nie dotykają. Nie ma w nich złośliwości, to jedynie żarty. To moje przyjaciółki i lubimy się nawzajem. Mijam je więc i uśmiecham się tylko. Przyspieszam kroku, bo chcę zdążyć przed zmrokiem.
     Idę, trzymając się prosto, jednym ramieniem podpieram tykwę niesioną na głowie. Kołyszę  się w rytm kroków, jak poruszana delikatnym podmuchem trawa na sawannie, jak wysoka trzcina na brzegu rzeki. Słyszę ciche stąpanie za plecami, lecz nie oglądam się. Wiem, że to on, Tanaga.
Tanaga jest wojownikiem i myśliwym, a jego czarne oczy często pieszczą moją hebanową skórę. Wiem o tym i napawa mnie to dumą, bo wiele dziewcząt w wiosce zazdrości mi tych spojrzeń. Nie okazuję jednak zadowolenia, nie patrzę na niego. Unoszę wysoko brodę i podążam dalej ścieżką.
     Mój ojciec mówi o Tanadze pochlebnie, także matka jest mu przychylna. Wszyscy wiemy, że któregoś dnia mój myśliwy zbuduje chatę i przyniesie rodzicom dary. Wtedy zostanę jego żoną i dam mu dzieci.
     Tak stanie się kiedyś, ale jeszcze nie dziś. Dziś nie oglądam się za siebie i nie patrzę na mego myśliwego. I choć tego nie robię wiem, że jego oczy są bystre, ramiona silne, a nogi szybkie, zaś jego serce należy do mnie.
     Teraz Tanaga dogania mnie i mówi z przyganą:
     − Nuba jest nieostrożną dziewczyną. Nie powinna sama oddalać się od  wioski. Przecież wkrótce zajdzie słońce i zapadnie zmrok.
     Jego oblicze jest poważne, gdy wypowiada te słowa, ale ja i tak śmieję się z nich, bo  nie dbam o niebezpieczeństwo, kiedy mój myśliwy troszczy się o mnie.
     − Biegam szybko jak gazela i nie boję się. Wrócę nim się ściemni – odpowiadam. − Poza tym Tanaga jest w pobliżu, więc mnie obroni przed lwami i hienami. − Śmieję się beztrosko.
     Tanaga nie odpowiada uśmiechem, patrzy tylko na mnie, gniewnie marszcząc czoło i po chwili znika pośród wysokich traw.
     Niech sobie idzie, wzruszam ramionami. Nie boję się.

     Ziemia dookoła jest spękana i sucha. Trawy od już od wielu dni nie są dobre dla zwierząt. Twarde, łykowate, nie zaspokajają ich głodu. Wielkie stada odeszły na południe, a za nimi drapieżniki. Wrócą z deszczem, jak zawsze... Kiedy to się stanie, mężczyźni znów będą chodzić na polowania, a kobiety na pola, by sadzić maniok i proso. Będziemy zbierać owoce drzew chlebowych i bananowców. Będziemy śpiewać i tańczyć. 
 
***
     Tego roku deszcz się spóźnia, a starsi coraz bardziej się niepokoją. Długa susza oznacza słabe plony, słabe plony to mniej jedzenia, mniej jedzenia to głód. Głód zaś oznacza śmierć.
     Boimy się śmierci, choć każdy z nas wie, że to co żyje, któregoś dnia musi umrzeć. Nikt jednak nie chce umierać z głodu i pragnienia. To zły czas, gdy umierają dzieci, bo piersi matek wysychają jak rzeka. Zły czas jest blisko, a w sercach rośnie niepokój.

***
     Każdy kolejny dzień przynosi oczom ten sam, drżący w rozpalonym powietrzu, obraz odległych gór i spalonej słońcem sawanny, gdy z innymi dziewczętami idziemy po wodę. Nie śmiejemy się, nie rozmawiamy beztrosko, jak dawniej.
     Rzeka zmieniła się w wąski strumyczek i każda z nas myśli z obawą, czy dziś znajdziemy w niej dość wody, by napełnić wszystkie tykwy. Każda lęka się dnia, gdy zniknie nawet ta wąska nitka, która utrzymuje wioskę przy życiu. Nasze milczące usta są spękane i spragnione.
     Krew w żyłach jest gęsta i krąży powoli, a nasze ruchy są senne.
 
     Teraz  hieny podchodzą nocami w pobliże wioski i coraz częściej słyszymy ich szyderczy śmiech.      Bydło nie ma paszy i coraz dalej trzeba je pędzić do wodopoju, by mogło zaspokoić pragnienie. Boki krów są zapadnięte i kości sterczą przez skórę.
     Krowy nie dają już mleka. 
     Idziemy po wodę, wciąż jeszcze z nadzieją, że znajdziemy ją w niemal wyschniętym korycie. 
 
***
     Dziś jest szczególna noc. Do świtu będziemy tańczyć i śpiewać, będziemy błagać bóstwa o deszcze, by te napoiły spragnioną ziemię, którą słońce zamieniło w spękany kamień.

     Wioskę rozświetla dziś wiele ognisk. Ogień płonie też pośrodku placu, a wokół niego, zawodząc pieśń, tańczy szaman, Mdua. Na ramiona zarzucił cętkowaną skórę lamparta. Pomarszczoną twarz skrywa maska z drewna, ozdobiona piórami strusia i wzorami namalowanymi czerwoną ochrą i białą kredą. Na suchej glebie bose stopy Mduy wybijają prastary rytm przy wtórze bębnów. 
     Przyłączmy się do tańca. Wraz z szamanem powtarzamy słowa modlitwy, zwracamy się do bóstw, prosząc o opiekę i ratunek. Powtarzamy słowa, których nauczyli nas przodkowie, których oni nauczyli się od swoich przodków. To nieustająca pieśń ludzkich głosów poprzez ciąg niezliczonych pokoleń, szeleszcząca nad naszą ziemią.

     Nastał czas śmierci, zły czas. Głosy kobiet i mężczyzn wraz z dźwiękiem bębnów niosą się echem ponad wysuszoną sawanną. Ulatują ku niebu z naszą nadzieją na dobry czas, czas życia.

     Aż do świtu nie przerwiemy tańca i śpiewu. Będziemy  szeptać słowa pieśni, aż ostatni tancerz opadnie z sił i ustanie zmęczony, aż ostatni bęben umilknie i wybrzmi jego dźwięk pod wysokim niebem. Wtedy szaman uda się do swojej chaty, by w samotności dalej naradzać się z duchami.
     Kołyszę się w tańcu, w jednostajnym, sennym rytmie narzucanym przez dźwięki, wybijane na skórze zwinnymi dłońmi i palcami muzyków. Ich ręce poruszają się szybko, tak szybko, że oczy nie potrafią dostrzec poszczególnych ruchów. 
     Powieki grających są przymknięte, ciała kołyszą się w takt muzyki. Ich trans powoli udziela się nam, tańczącym wokół ognia. Raz po raz miga mi w blasku płomieni cętkowana skóra i malowana maska. Zupełnie jakby jeden z duchów przodków zstąpił pomiędzy ludzi i tańczył tu z nami. Czuję tę niezwykłą magię i wierzę, że duchy rzeczywiście są wśród nas, że pomogą nam przywołać deszcz, którego łakną ciała, o którym śnią serca.

     Na nadgarstkach i kostkach, moich i innych kobiet, z każdym ruchem naszych ramion i nóg, pobrzękują melodyjnie miedziane bransolety. 
     W kręgu tańczących mężczyzn widzę mego ojca i braci. W dłoniach ściskają ozdobione piórami włócznie o długich wąskich grotach. Niektórzy z mężczyzn, podobnie jak szaman, okryli się skórami zwierząt, a twarze skryli pod maskami. Widzę wśród nich Tanagę. Jego włócznia jest najdłuższa, a ja wiem, że on nie ulęknie się nawet największego lwa.
     Mój wojownik wygląda pięknie. Białe rysunki na twarzy i ciele opowiadają o jego odważnych czynach. Głowę i szyję zdobią pióropusz i kołnierz z piór. Bransolety z muszelek na kostkach nóg grzechoczą w tańcu.
     Taniec mężczyzn to opowieść o minionych polowaniach, które niosły ze sobą obfitość pożywienia, opowiadają też o przyszłych łowach, na które wyruszą, gdy znów nadejdzie dobry czas.
     Kobiety tanecznymi ruchami niewidzialnych motyk kopią wilgotne od deszczów pola i sadzą maniok. Sierpami ścinamy dojrzałe wiechy prosa. Wiążemy w snopy słomę...
     W naszym tańcu i śpiewie jest wszystko, błaganie, wiara, nadzieja, radość i smutek, życie i śmierć... Taniec jest modlitwą i dziękczynieniem...

***
     Stary Mdua przy wieczornych ogniach snuje opowieści... Mówi o przodkach, którzy wiele razy zmagali się naturą. Walczyli z drapieżnikami, cierpieli głód w czasie suszy... Nie dali się jednak złamać demonom, które zawsze wrogie ludziom, zatrzymują chmury po drugiej stronie gór. To one zsyłają plagi: głód i szarańczę. Ich pragnieniem jest przepędzić nas z tej ziemi.
     Nasi przodkowie się nie poddali. Umieli prosić dobre bóstwa o pomoc i opiekę. Wiedzieli, że życie rodzi życie, a śmierć bywa ofiarą.  Mdua także to wie.

     Ludzie pytają Mduę: kiedy to się stanie? Kiedy porozmawiasz z duchami, prosząc, by wskazały posłańca? Jak długo jeszcze każesz nam czekać? Szaman milczy, a jego oczy są smutne... Nie snuje już opowieści. Nie patrzy na nas i odchodzi i zamyka się w swojej chacie.

     Przez wiele dni nie opuszcza swego domu, a nad dachem unosi się wąska smużka dymu. Nikt nie wzywa Mduy, nikt nie zbliża się do jego chaty. Wszyscy wiedzą, że gdy rozmawia z duchami, nie wolno mu przeszkadzać. Mężczyźni i kobiety tylko niecierpliwie kręcą się w pobliżu, czekając aż starzec wyjdzie wreszcie na zewnątrz i przekaże wolę przodków.

     Stoję wraz z innymi kobietami. Obok mnie moja starsza siostra. Jest smutna, jej maleńkie dziecko umarło, bo nie mogła go nakarmić. Wczoraj umarła matka Tanagi... Niewielu jest teraz w wiosce starców i dzieci. Najpierw umierają najsłabsi, najmłodsi i najstarsi,
     Czekamy w milczeniu na głos Mduy, który na nowo wleje w nasze serca nadzieję.
     Lecz kiedy staje w końcu w progu domu, te same serca ściska lęk i niepewność, bo w głębi ducha każdy z nas boi się słów, które padną...


     Patrzymy na niego, na starca, mędrca, znającego tajemnice zawieszone pomiędzy światami. Jego pomarszczona twarz ściągnięta jest troską i brzemieniem wiedzy, którą musi się z nami podzielić. Mdua czuje na sobie ciężar spojrzeń wielu par oczu i mocniej pochyla się ku ziemi, ciężej wspiera na swej rzeźbionej lasce, gdy mija ludzi, udając się na środek wioski, by opowiedzieć nam, o czym jemu powiedziały duchy...

następny fragment

Kolejny ukaże się pod koniec tygodnia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze :). Na pytania dotyczące bohaterów i fabuły zawsze odpowiadam.