WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

21.10.2016

Sen o deszczu cz.2

Na dzisiaj druga i ostatnia część "Snu o deszczu" :)
Na wattpadzie można w tej chwili czytać niemal całe już "Dzieci Żywiołów" (wszystkie cztery części). Ostatnie rozdziały dodam tam po niedzieli. Tekst pozostanie tam około dziesięć dni licząc od dodania ostatniego rozdziału potem zostanie usunięty. Jeżeli ktoś jest chętny sobie poczytać link do wattpada jest u góry po prawej stronie. Zapraszam :)


poprzedni fragment


     Ojciec nie patrzy na mnie, jego czoło jest zmarszczone, oblicze poważne. Matka milczy i ociera ukradkiem zaczerwienione oczy. Moi bracia są poważni, jak ojciec. Siostry pochlipują po kątach, choć matka gani je za łzy.

     Oto ja, Nuba, córka tej ziemi, córka mego plemienia... Moje oczy są bystre i patrzą daleko, moje nogi są szybkie, ręce zwinne, a czarna skóra lśni w promieniach słońca...
     Mam na sobie odświętny strój. Najlepsza suknia okrywa mi biodra. Ramiona i kostki stóp zdobią błyszczące bransolety z czerwonawej miedzi. Jędrne piersi, które nie karmiły jeszcze dzieci, przesłaniają sznury kolorowych paciorków i drobnych muszelek.
     Bransolety pobrzękują cichutko, muszelki i paciorki grzechoczą, gdy idę poprzez wieś, podążając za szamanem. Idę, wysoko unosząc głowę. Przed sobą widzę zgarbione plecy Mduy, okryte lamparcią skórą. On nie ogląda się za siebie, ja także nie, choć trudno mi powstrzymać się od zerkania ukradkiem na ludzi, których mijam.

     Czy się boję?
     Nie wiem... Pragnę z całego serca wypełnić zadanie, jakie mi wyznaczono. Chcę, tego. To musi się stać i wiem, że tylko moja wola może poprowadzić mnie ku przeznaczeniu. Jeśli w sercu będzie bunt, nie spełnię pokładanej we mnie nadziei. Nie ma we mnie buntu.

     Czy to znaczy, że nie wolno mi się bać?
     Nie. Czuję więc lęk, jak każdy by czuł. Bo przecież każdy boi się nieznanego, a ja po równo wiem i nie wiem, co mnie czeka. Tak, boję się. Lecz nie spoglądam za siebie, nie zatrzymam się, póki Mdua i ja nie dojdziemy do celu.
     Oto ja, Nuba, córka tej ziemi...

19.10.2016

Sen o deszczu cz.1

To będzie krótki tekst, który wrzucę w dwóch częściach. Do kontynuacji "15 godzin..." wrócę kiedy uporam się z "Dziećmi Żywiołów", które teraz ogarniam po całości. Są w tej chwili dostępne na moim koncie na wattpad (link po prawej u góry), jeżeli ktoś miałby ochotę zerknąć. Dodaję tam w tej chwili ostatnią część. A dzisiaj zapraszam na "Sen o deszczu" :).

Start



     Jestem Nuba, a to ziemia, na której żyję. Piękna i droga naszym sercom, choć potrafi też być okrutna i surowa.
     Są dni, gdy niebo płacze ze szczęścia, a wtedy ziemia stroi się w zieleń i rodzi obficie wszelkie dobra. Są też takie, gdy jest błękitne i odległe, a słońce gorące jak ogień. Wtedy ziemia umiera, zwierzęta odchodzą, a woda w rzece przestaje płynąć.

     To jest nasz dom.
     Kochamy go, należymy do tego miejsca, a ono należy do nas. Dlatego trwamy tu na dobre i na złe, tak w porach deszczów, jak i podczas suszy.
Teraz jest susza, ale my wiemy, że wkrótce od gór przypłyną chmury, a z nimi życiodajne ulewy. Tak jest od zarania dziejów i zawsze będzie. Deszcze i susze przeplatają się nawzajem tak, jak życie i śmierć tworzą nieskończony łańcuch, którego ogniwami jesteśmy.

***
     Spoglądam na czerwoną tarczę wiszącą nisko nad horyzontem. Prawie dotyka suchych, rzadkich kęp twardej trawy. Powietrze drży od gorąca i sawanna wygląda jak żywa. Obok pasie się niewielkie stadko chudych krów.
 
     Ich pyski poruszają się powoli, gdy żują niesmaczne, bezwartościowe źdźbła. Spoglądam na niebo, szukam chmur nad horyzontem, zwiastujących nadejście pory deszczów.
     Lecz niebo jest gładkie, wysokie i błękitne. Tylko od zachodu zaczerwienione schodzącym z niego słońcem. Powietrze drży, a ono rozżarzone i bezlitosne wygląda jak kula ognia zawieszona nad rudo-żółtą równiną.