WSZYSTKIE TEKSTY na blogu są mojego autorstwa, bez mojej zgody nie wolno ich kopiować, ani wykorzystywać, czy to w całości, czy fragmentów.

Projekty grafik to również moje prace i także stanowią moją własność.

Katarzyna Batko-Łupina - autorka bloga

Opowiadania są skatalogowane w zakładce "Spis treści", kolejne części poszczególnych tytułów są tam podlinkowane, by łatwo było je znaleźć.

Proszę nie traktować bloga jak słupa ogłoszeniowego. Spam pod postami bezwzględnie USUWAM!!!

15.02.2016

15 godzin... cz.9

Kontynuuję pisanie "15 godzin...", więc dzisiaj pojawia się działeczka właśnie tego opowiadania. Uznałam, że zbyt dużo mam rozgrzebanych tekstów i postanowiłam działać trochę bardziej metodycznie. Za kontynuację "Dioris" wezmę się, dopiero jak skończę tekst bieżący. Znaczy, to jest tak, że cichcem w domu coś tam sobie czasem popisuję i w innych tekstach, ale zacznę dodawać dopiero, jak przynajmniej w połowie będę mieć opowieść w miarę ogarniętą. Na tę chwilę "15 godzin..." jako jedyny będzie pisany i dodawany na bieżąco. Jako tworek świeży i niewyleżakowany może więc zawierać różne nieścisłości. Gdyby ktoś z czytających jakąś wychwycił będę wdzięczna za informację w komentarzu :).
I żebyście nie sądzili, że po wydaniu "Słonego waitru" spoczęłam na laurach... W tej chwili przygotowuję "Dzieci żywiołów". Być może i tę powieść uda mi się wydać. Będę oczywiście informować na bieżąco. Jeżeli się nie powiedzie, "Dzieci Żywiołów" wrócą tutaj ;). W niedalekiej przyszości wrócą tu także opowiadania "deszczowe", ponieważ wycofałam się z grupowych projektów.



     Człowiek skryty w cieniu budynku obserwował zbliżającą się kobietę. Zmrużył oczy. Szła, powłócząc nogami, lekko przygarbiona, jakby pod jakimś ciężarem, choć plecak zarzucony na ramię wyraźnie był prawie pusty. Rzucił okiem na zegarek. Minęła północ. Skąd ona wraca o tej porze, do jasnej cholery? Dawno powinna spać kamiennym snem. Przecież jutro skoro świt zaczyna kolejny dyżur. Nie wychodząc z cienia patrzył jak cicho zamknęła za sobą drzwi baraku. Suka... Z pewnością spotyka się z jakimś kochasiem na mieście. Z jakimś pieprzonym, tchórzliwym cywilem. Cholerna pacyfistka...
     Splunął ze złością. Jeszcze jej pokaże. Namierzy tego jej gacha i obije mu mordę, a nią zajmie się odpowiednio, żeby poczuła i doceniła, co znaczy prawdziwy mężczyzna. Zupełnie nie miało znaczenia, że Anna nigdy najmniejszym gestem czy słowem nie zachęciła go jakiejkolwiek adoracji czy zalotów. Spodobała mu się, a skoro tak, Hudyc uważał ją za swoją własność. I prędzej czy później zmusi ją, by zaakceptowała ten stan rzeczy.

***
     Miarowe bębnienie deszczu po resztkach blaszanego zadaszenia zrujnowanej hali wytrąciło Odda ze najgłębszego snu. Teraz leżał nie otwierając oczu, pogrążony w na pół czujnej drzemce. Nasłuchiwał odgłosu kroków. Jednak gdyby nie szum deszczu, wokoło panowałaby cisza. Parcie na pęcherz zmusiło go ruchu. Był już dzień, ale z powodu zachmurzenia, ponury i mroczny. Wyciągnął igłę, kroplówka i tak była już pusta. Przespał twardo co najmniej kilka godzin. To dobrze, dzięki temu czuł się znacznie lepiej, choć mógł to być także zbawienny wpływ specyfików jakie zaaplikowała mu dziewczyna. Nie bardzo jednak wierzył w moc ludzkich farmaceutyków. Wolał polegać na swoich naturalnych zdolnościach do szybkiej regeneracji obrażeń. Ta właśnie cecha, między innymi, czyniła z yennich tak trudnych i twardych przeciwników. Podobnie jak w przypadku ludzi były to determinacja i upór.

04.02.2016

Słony Wiatr na lubimyczytać.pl

Kochani, pewna życzliwa Dusza wrzuciła "Słony wiatr" na portal "Lubimy czytać". Osoby, które posiadają tam konto i znają treść, mogą tam wyrazić swoją opinię i postawić ocenkę.
Jest tam też wykaz księgatni internetowych, w ktorych można nabyć ebooka. W większości tych miejsc można pobrać darmowy fragment książki.
Zachęcam gorąco zarówno zapoznania się z treścią ebooka i do dodawania opinii na "Lubimy czytać" :).